INTERWENCJE

Aktualne oferty psów przeznaczonych do adopcji:

PSY DO ADOPCJI

poniedziałek, 15 listopada 2010

Koty z Matejki 26

Dzisiaj udało się opiekunkom populacji wolno żyjących kotów wyłapać dwie , ostatnie, kocice. Jedna z nich została wysterylizowana, za symboliczną sumę, w jednej z goleniowskich klinik weterynaryjnych a druga jutro jedzie do szczecińskiego TOZ i tam zostanie poddana zabiegowi. Chylę czoła przed Paniami, które dwa dni poświęciły na złapanie tych dzikusów. To się nazywa odpowiedzialność i konsekwencja. Czasem zdarza mi się usłyszeć - niech Pani coś zrobi z tymi kotami! Wówczas odpowiadam - ale to nie moje. Jeśli je wyłapiecie to ja je wysterylizuję( czyli pojadę do Szczecina - na własny koszt, pożyczę kontener....)Może się złożycie na sterylkę? Może wspomożecie nasze subkonto? - Milczenie. Tu nie chodzi o koszty, tylko o zwyczajne ludzkie zaangażowanie. Jeśli jedni mogą to i inni powinni. Niestety ja nie mam czasu załatwiać wszystkiego za ludzi. Łatwo jest pójść do sklepu i kupić karmę, latami dokarmiać ciągle powiększającą się populację. Jednak gdzie tu logika. Zamiast złożyć się kilka lat temu na sterylizacje teraz najłatwiej jest powiedzieć, że władze powinny coś z tym zrobić albo niech pani coś z tym zrobi. Nie zrobię, nie ruszę palcem jeśli winni procederu rozmnażania nie pomogą!!!

Miki

Taki to obrazek zastałyśmy z Patrycją i Alinka gdy przyjechałyśmy w sobotę wyprowadzić psiaki na spacer. Piesek stał jak świeca przy ostatniej budzie po prawej stronie.Miły widok ? Nic bardziej mylnego. Gdy Alinka podeszła do niego aby zapiąć go na smycz ten maluch zaczął szczerzyć zęby i próbował ją ugryźć. Okazało się ,że miał bardzo ciasno zapiętą obrożę. Podeszłam do chłopaka i zaczęłam do niego przemawiać. Gdy tylko zbliżałam ręce do jago szyi ten i mnie próbował chapnąć. Na szczęście obyło się bez krwawych scen. Obrożę poluzowałam i zapięłam bojowego psiaka na smycz. Po spacerze uspokoił się i nawet zaczął merdać ogonkiem i lizał nas też po rękach. Jesteśmy pewne, że jego zachowanie było spowodowane strachem i niepewnością co do naszych intencji. Miki jest dość wychudzony. Podobno trzy tygodnie błąkał się w okolicach ul. Słowiańskiej. Jutro szczęśliwym trafem Miki jedzie do Niemiec.

czwartek, 11 listopada 2010

Mitzi i Czad, podrzucone kociaki

Wczorajszego wieczora otrzymałam od Patrycji informację, że jakiś zły człowiek podrzucił na ul. Sadową cztery kociaki. Tak więc populacja kotów na tej ulicy zamiast zmniejszyć się to wzrosła. To nie tak ma wyglądać. Ktoś kociaki odchował ( mają ok. 4 miesiące są w bardzo dobrej formie), i porzucił. Geniusz empatii.Patrycji udało się złapać dwa. Kociaki zamieszkują moja altankę. Szukamy dla nich DT. Jestem przekonana, że Czad znajdzie szybko dom, bo jest po prostu czadowy. To mieszaniec persa. Mitzi to zwykła szarusia. Koty kochają swoje towarzystwo. Fajowo się bawią. Marzenie- oby trafiły do jednego domu.

wtorek, 9 listopada 2010

Tiga

Tiga - psinka, która wygląda jak hiena, nie grzeszy urodą to fakt ale jest niezwykła. Jest młoda, ma ok 7 miesięcy. Jak przyjechałyśmy do Białunia siedziała w budzie, przerażona i skołowana. Niezwykle wrażliwa i czuła sunia skazana jest na łańcuch. Serce się kraje na kawałeczki gdy widzi się taki widok. Na spacerze zachowywała się dość niepewnie zdziwiona, że ktoś ją zechciał zabrać z tego miejsca. Powarkiwała na Gerdę, raczej ze strachu niż z powodu drzemiącej w niej agresji. Ktoś, kto ją weźmie będzie miał super przytulaka, na pewno nie obrońcę. Szukajcie ze mną domu dla Tigi. Zdjęcie pochodzi z portalu naszego urzędu. Jak uda mi się zrobić dobre zdjęcia ( dzisiejsze nie wyszły bo mała strasznie ruchliwa)to zamieszczę

poniedziałek, 8 listopada 2010

Zaginęła

W piątek w godzinach popołudniowych zaginęła trzymiesięczna sunia o imieniu Strzałka. Piesek mieszka na ul. M.Konopnickiej przy sklepie spożywczym. Suczka miała na sobie czerwoną obrożę. Zrozpaczony właściciel szuka psinki i bardzo za nią tęskni. Jeśli widzieliście tego pieska dajcie szybko znać.Strzałka ma na nosku białą plamkę. Jest nieduża, lubi wodę.

sobota, 6 listopada 2010

Mikołajki w TOZ czyli druga edycja Paczka Dla Zwierzaczka

TOWARZYSTWO OPIEKI NAD ZWIERZĘTAMI ODZIAŁ SZCZECIN Gorąco zapraszamy Wasza szkołę do uczestnictwa w drugiej edycji akcji “ Paczka Dla Zwierzaczka”. Zbliża się zima a wraz z nią przepiękny dzień obdarowywania najmłodszych i tych, którzy potrzebują wsparcia i opieki a często tego nie doświadczają. To Mikołajki . W tym dniu nie możemy zapomnieć o zwierzętach, samotnych, niechcianych, porzuconych, szukających prawdziwych domów. Zachęcamy do wsparcia działań TOZ, które ma też swoich przedstawicieli na terenie naszego miasta. Akcja ma polegać na zbiórce karmy dla psów i kotów. W szkole stanie kosz lub inny pojemnik do którego wszyscy będą mogli składać dary. Zawiśnie też w widocznym miejscu plakat informacyjny. Tegoroczna edycja ma swój finał w siedzibie TOZ w Szczecinie ul. Wojska Polskiego 198A 4 grudnia. Będzie choinka, ognisko i ciepłe napoje. Każda szkoła może wysłać swoich przedstawicieli, którzy przywiozą dary dla zwierzaków i złożą je pod choinką. Jeśli zdecydujecie się przystąpić do akcji proszę o kontakt pod numerem telefonu 608020331 lub pod adresem yabadu.gold@vp.pl. W każdej ze zgłaszających się szkół będzie potrzebny dorosły koordynator i opiekun oraz rzesza zaangażowanych w promowanie akcji dzieci. Dziękujemy za odzew ! Takiej treści pisma zostały dostarczone do kilku szkół w naszym mieście. Do akcji mogą też przystąpić zakłady pracy, do czego gorąco zachęcam. W zeszłym roku przystąpiły do zbiórki dwie szkoły i Urząd Miasta , zebraliśmy 200 kilo karmy, która pojechała do TOZ. Mam nadzieję ,że w tym roku będę potrzebowała pomocy w przewiezieniu darów

Stało się

Jak wiecie jestem orędowniczką powszechnej, ogólnie dostępnej sterylizacji i kastracji zwierząt. Pisze o tym i rozmawiam. Teraz mogę się pochwalić, że wszystkie zwierzęta, które mam w domu nigdy się nie rozmnożą. Wczoraj ukochana suczka Sonia jako ostatnia z grona moich zwierząt została pozbawiona narządów rozrodczych.Wielce trudna to była dla mnie decyzja. Bałam się prozaicznej rzeczy, że Sonia nie wybudzi się z narkozy, że pojawią się komplikacje. Nic z tych rzeczy. Psina dzisiaj czuje się doskonale i już chce biegać za ukochaną piłeczką. Przed zabiegiem uszyłam jej gustowny kubraczek aby nie wyszarpała sobie szwów - nosi go z godnością! Rana po cięciu ma ok 4 centymetry ( aż trudno uwierzyć). Zachęcam wszystkich, którzy się boją o swe ukochane zwierzaki aby jednak zdecydowali się na ten krok. Wiem, że moje zwierzaki nigdy nie zachorują na raka narządów rodnych, nie dostaną ropomacicza i guzów sutków a przede wszystkim nigdy nie przyczynią się do powiększenia psiej i kociej populacji. Sonia ma sześć lat i dopilnowanie jej w okresie cieczki stało się dla mnie bardzo kłopotliwe.Problem z głowy.Sonia w związku z faktem pozbawienia jej jednego z atrybutów " kobiecości" nie czuje się gorzej i nie przejawia oznak depresji. Prawdopodobnie nie zdawała sobie nawet sprawy z faktu posiadania tego organu.