Tami znalazł dom. W sobotę adopcyjną wypożyczyłam malucha z przytuliska. Podróż zniósł tak sobie. Klatka to nie miejsce dla tego księciunia więc skończył na kolanach u Alinki. Na przesympatyczną Sonię nie było chętnych ale mam nadzieję, że ktoś zakocha się w tej cudownej suni. Guci zabrany do domu tymczasowego w Szczecinie dzisiaj trafia do domu w Goleniowie. Wypatrzyła go na stronie TOZ mieszkanka naszego miasta i wraz z mężem postanowili przygarnąć tego łagodnego malucha :)
W moim domy tymczasowy azyl otrzymała Klara. Sunia jest mieszańcem psa husky i wilka. Można by sądzić, że to mieszanka wybuchowa. Nic bardziej mylnego. Klara to młoda psia dama doskonale znająca zasady jakie obowiązują w domu. Nie brudzi, nie hałasuje i nie niszczy. Dogaduje się ze wszystkimi zwierzętami. Fantastycznie bawi się na spacerach kijkiem lub piłeczką. Uwielbia też tarmosić pluszaki. W domu nad wyraz spokojna i spolegliwa. Nie żebrze o jedzenie, nie ma też specjalnych wymagań kulinarnych. Doskonała towarzyszka dla osób wymagających.
INTERWENCJE
- akcje charytatywne (27)
- edukacja (11)
- interwencje (11)
- pogaduszki (235)
- w nowym domu (114)
- wolontariat (60)
czwartek, 10 lutego 2011
Klara znaleziona w parku
Trafiła dzisiaj do mnie sunia, która chodziła po parku przy ul. Szczecińskiej. ( przyprowadził ją do mnie znalazca) Niestety nie ma czipa. Z bólem serca zadzwoniłam po SM, która suczkę odwiozła do Białunia..Natychmiast robię plakaty i szukam jej właściciela. Klara jest młoda, zadbana i przyjazna- miała dom. Gdzie jest jej właściciel ??????
środa, 9 lutego 2011
Diana zaginęła
W okolicach Świętej zaginęła suczka racy beagle o imieniu Diana. Jeśli ktoś z was ją odnajdzie to niech sie odezwie. Właściciel czeka na wieści.
wtorek, 8 lutego 2011
Sympatyczna Sonia szuka nowego domu
Jest fajny piesek do wzięcia, do kochania i przytulania. W domu, w którym obecnie przebywa nikt nie ma dla niej czasu.Szanuję odpowiedzialną decyzję właścicielki i postanowiłam jej pomóc.
1. IMIĘ: Sonia
2. PŁEĆ: suczka
3. RASA: mix
4. WIELKOŚĆ: mała
5. UMASZCZENIE: pręgowane
6. WIEK: prawie 3 lata
7. STAN ZDROWIA: dobry
8. KASTRACJA/STERYLIZACJA: tak
9. UPODOBANIA I NAWYKI : Sonia teoretycznie ma dom i swoich państwa, niestety nikt dla niej nie ma czasu. Problemy i potrzeby ludzkie na dalszy plan spychają potrzeby zwierzęcia. Psina jest wypuszczana na dwór bez opieki i włóczy sie po mieście. Doskonale opanowała sztukę żebrania choć w domu jedzenia dla niej nie brakuje. Ma na ryneczku w Goleniowie wielu przyjaciół z którymi potrafi spędzać długie godziny, jednak nie takiego życia dla niej pragniemy. Właścicielka zgodziła się dla dobra psa oddać suczkę. Sonia jest bardzo przyjazną i spokojną sunią. Nie niszczy i nie brudzi w domu. Może zostać sama nawet kilka godzin, w tym czasie jest spokojna i nie hałasuje. Szczeka tylko, gdy ktoś puka do drzwi. Potrafi chodzić na smyczy. Została wychowana w domu, gdzie były dzieci. Jej oczy są pełne ufności i spokoju. Jeśli potrzebujesz przyjaciółki do kochania daj Sonii nowy dom!
10. POWÓD ODDANIA ZWIERZĘCIA: brak czasu dla psa
DANE ZGŁASZAJĄCEGO:
IMIĘ I NAZWISKO: dotychczasowy dom
ADRES: Goleniów
TELEFON KONTAKTOWY: 795926043
poniedziałek, 7 lutego 2011
Rozłożyła mnie empatia
Dzisiaj właśnie w pełni uświadomiłam sobie z czym walczę. Odkrycie dokonane tak późno nie poprawiło mi nastroju a wręcz przeciwnie. Moja krucjata odbywa się przeciw ludzkiemu braku wrażliwości, który to objawia się w ludzkich czynach i słowach. Czyn czasem udaje się naprawić słowo drąży umysł i powoduje chwilowe poczucie, że nie ma nadziei na nadejście lepszego. Od czasu gdy zaczęłam zajmować się pomaganiem zwierzakom bombardują mnie dwa rodzaje opinii, oba przeciwstawne.
Opinia numer 1- Jeśli chodzi o przestrzeganie o prawa zwierząt do należytego traktowanie i opieki w naszym mieście jest źle. Narzekają ludzie na innych ludzi na poprzednią władzę, na poziom opieki nad bezdomnymi psami w Białuniu. Jak tam jest każdy zobaczyć może. Zadziwił mnie jeden komentarz na blogu mówiący o tym co nasza poprzednia władza zrobiła dla bezdomnych zwierząt i, że w ogóle to powinna się wstydzić. Moim zdaniem władza to my wszyscy. Panowie i Panie na szczycie zostali tam wydelegowani przez nas - wyborców. Przytulisko w niezmienionym kształcie działa ponad pięć lat. Gdzie ci wszyscy ludzie, którzy byli w tym miejscu aby adoptować stamtąd psa lub odebrać własnego. Zabrali zwierza do ciepłego domu, otoczyli kochającymi ramionami, wycałowali, pokochali tego jednego a o reszcie nieszczęśników zapomnieli. Bo po co zaprzątać sobie głowę i sumienie innymi zwierzętami skoro mój jest nakarmiony, napojony i czyściutki. Reszta stoi w błocie, marznie zimą, latem obłażą je kleszcze, te, które są mniej odporne zdychają na parwowirozę inne dręczy biegunka z powodu super diety stosowanej przez opiekunów ( chleb z wodą), szczenięta są zamykane w małej klatce i do pojedzenia dostają kości z zupy, których nie są w stanie pogryźć.Zwierzęta mieszkają w budach do których są umocowane łańcuchami.Wygląda, że nowinki w temacie utrzymywania psów na łańcuchach do Goleniowa nie docierają nigdy.
Opinia numer dwa- Powtarzana jak mantra - Jest dobrze. Bo inne gminy to w ogóle sobie z tematem nie radzą, bo gdzieś tam kazano wymordować ponad sto psów, bo w tym czy tamtym mieście nadal włóczą się watahy bezpańskich psów. A co mnie obchodzi jak jest źle gdzieś tam. Jak można uspokajać swoje sumienie takimi twierdzeniami. Tam jest gorzej to znaczy, że u nas jest dobrze. Guzik prawda. Mam inne argumenty. Są w tym kraju miejsca straszne- to fakt ale jest też mnóstwo godnych pozazdroszczenia i z takich powinniśmy czerpać przykłady i doświadczenia.
Ludzie kochani weźcie pióra w dłonie i napiszcie co czujecie w tej kwestii bo ja sama nie dam rady przeprowadzić zmian. Poklepywanie po plecach i chwalenie z dobrą robotę to za mało. Jest takie miejsce w naszym urzędzie , nazywa się Biuro Obsługi Interesanta- tam można zostawić pisma poparcia dla inicjatywy przeniesienia przytuliska w najbliższą okolicę miasta. Do Białunia nikt nie chce jeździć, nie przyjdą tam wycieczki szkolne, nie zajrzą ludzie, którzy chcą adoptować psa, nie pojadą wolontariusze aby wyprowadzić zwierzęta na spacery, nie przyjdą rodzice z dziećmi aby pokazać pociechom jak kończy się nieprzemyślana decyzja o wzięciu zwierzaka. Nie da się nauczyć ludzi młodych wrażliwości na odległość.
Słyszę nadal słowa - ludzie też cierpią. Ja na prawdę potrafię współczuć człowiekom, jednak większość cierpień sami sobie na durne łepetyny sprowadzamy, nie dbając o zdrowie, wydając więcej niż mamy, zanieczyszczając środowisko, nie szanując tego co natura nam ofiarowuje każdego dnia. A pies może się prosił aby go do domu zaprosić , nakarmić i przytulać. Kot może błagał o oswojenie. One nie mają wyboru jak przestają być potrzebne, gdy pan się wyprowadza, gdy jedzie na wakacje lub gdy zwierzak choruje - dziękujemy i jednostronnie rozwiązujemy umowę na miłość i przyjaźń. Zwierzaki domowe nie mają związków zawodowych, ani stacji telewizyjnych, prawników, radców prawnych. Mają tylko garstkę oszołomów. którzy z radością poświęcają swój czas i pieniądze po to aby ujrzeć uśmiechnięte psie i kocie pyski i merdające ogonki. Nie chcę pochwał, gratulacji, poklepywania po ramieniu, nie chcę splendoru ani zaszczytów. Od takich gestów nie zmieni się sytuacja zwierząt w moim mieście.
P.S. Moja kochana przyjaciółka Joaśka z miasta Warszawa twierdzi, że pochorowałyśmy się na empatię. To ciężka nieuleczalna choroba, skutkuje nadwrażliwością na cierpienie i wręcz fizyczne jego odczuwanie . Będę pielęgnować i dbać o swoją chorobę. Zdecydowanie wolę ją niż brak wrażliwości i znieczulicę :)
Opinia numer 1- Jeśli chodzi o przestrzeganie o prawa zwierząt do należytego traktowanie i opieki w naszym mieście jest źle. Narzekają ludzie na innych ludzi na poprzednią władzę, na poziom opieki nad bezdomnymi psami w Białuniu. Jak tam jest każdy zobaczyć może. Zadziwił mnie jeden komentarz na blogu mówiący o tym co nasza poprzednia władza zrobiła dla bezdomnych zwierząt i, że w ogóle to powinna się wstydzić. Moim zdaniem władza to my wszyscy. Panowie i Panie na szczycie zostali tam wydelegowani przez nas - wyborców. Przytulisko w niezmienionym kształcie działa ponad pięć lat. Gdzie ci wszyscy ludzie, którzy byli w tym miejscu aby adoptować stamtąd psa lub odebrać własnego. Zabrali zwierza do ciepłego domu, otoczyli kochającymi ramionami, wycałowali, pokochali tego jednego a o reszcie nieszczęśników zapomnieli. Bo po co zaprzątać sobie głowę i sumienie innymi zwierzętami skoro mój jest nakarmiony, napojony i czyściutki. Reszta stoi w błocie, marznie zimą, latem obłażą je kleszcze, te, które są mniej odporne zdychają na parwowirozę inne dręczy biegunka z powodu super diety stosowanej przez opiekunów ( chleb z wodą), szczenięta są zamykane w małej klatce i do pojedzenia dostają kości z zupy, których nie są w stanie pogryźć.Zwierzęta mieszkają w budach do których są umocowane łańcuchami.Wygląda, że nowinki w temacie utrzymywania psów na łańcuchach do Goleniowa nie docierają nigdy.
Opinia numer dwa- Powtarzana jak mantra - Jest dobrze. Bo inne gminy to w ogóle sobie z tematem nie radzą, bo gdzieś tam kazano wymordować ponad sto psów, bo w tym czy tamtym mieście nadal włóczą się watahy bezpańskich psów. A co mnie obchodzi jak jest źle gdzieś tam. Jak można uspokajać swoje sumienie takimi twierdzeniami. Tam jest gorzej to znaczy, że u nas jest dobrze. Guzik prawda. Mam inne argumenty. Są w tym kraju miejsca straszne- to fakt ale jest też mnóstwo godnych pozazdroszczenia i z takich powinniśmy czerpać przykłady i doświadczenia.
Ludzie kochani weźcie pióra w dłonie i napiszcie co czujecie w tej kwestii bo ja sama nie dam rady przeprowadzić zmian. Poklepywanie po plecach i chwalenie z dobrą robotę to za mało. Jest takie miejsce w naszym urzędzie , nazywa się Biuro Obsługi Interesanta- tam można zostawić pisma poparcia dla inicjatywy przeniesienia przytuliska w najbliższą okolicę miasta. Do Białunia nikt nie chce jeździć, nie przyjdą tam wycieczki szkolne, nie zajrzą ludzie, którzy chcą adoptować psa, nie pojadą wolontariusze aby wyprowadzić zwierzęta na spacery, nie przyjdą rodzice z dziećmi aby pokazać pociechom jak kończy się nieprzemyślana decyzja o wzięciu zwierzaka. Nie da się nauczyć ludzi młodych wrażliwości na odległość.
Słyszę nadal słowa - ludzie też cierpią. Ja na prawdę potrafię współczuć człowiekom, jednak większość cierpień sami sobie na durne łepetyny sprowadzamy, nie dbając o zdrowie, wydając więcej niż mamy, zanieczyszczając środowisko, nie szanując tego co natura nam ofiarowuje każdego dnia. A pies może się prosił aby go do domu zaprosić , nakarmić i przytulać. Kot może błagał o oswojenie. One nie mają wyboru jak przestają być potrzebne, gdy pan się wyprowadza, gdy jedzie na wakacje lub gdy zwierzak choruje - dziękujemy i jednostronnie rozwiązujemy umowę na miłość i przyjaźń. Zwierzaki domowe nie mają związków zawodowych, ani stacji telewizyjnych, prawników, radców prawnych. Mają tylko garstkę oszołomów. którzy z radością poświęcają swój czas i pieniądze po to aby ujrzeć uśmiechnięte psie i kocie pyski i merdające ogonki. Nie chcę pochwał, gratulacji, poklepywania po ramieniu, nie chcę splendoru ani zaszczytów. Od takich gestów nie zmieni się sytuacja zwierząt w moim mieście.
P.S. Moja kochana przyjaciółka Joaśka z miasta Warszawa twierdzi, że pochorowałyśmy się na empatię. To ciężka nieuleczalna choroba, skutkuje nadwrażliwością na cierpienie i wręcz fizyczne jego odczuwanie . Będę pielęgnować i dbać o swoją chorobę. Zdecydowanie wolę ją niż brak wrażliwości i znieczulicę :)
piątek, 4 lutego 2011
Nie jestem sama
Chciałabym podziękować wszystkim tym, którzy wyrażają słowa podziwu za to co robię. Muszę jednak powiedzieć, że nie tylko ja jestem twórczynią cudów o jakich tu czytacie.
Człowiekiem, który naprawdę wiele znosi ( nie zawsze z anielską cierpliwością ( czemu się nie dziwię)), który jest niejako cichym sponsorem wszelkich moich działań i zrealizowanych zadań, który niejednokrotnie musi wysłuchiwać wszystkich moich narzekań na całe zło tego świata, który pomaga mi jak potrafi najlepiej - jest mój mąż. Dziękuje Ci za wsparcie.
Alinka - piętnastoletnia, drobnej budowy dziewczynka, której możecie pozazdrościć zapału, serca, poświęcenia i pracowitości. Dzięki dobroci swojej mamy może prowadzić dom tymczasowy dla małych psiaków. Towarzyszy mi w Białuniu, roznosi plakaty i inne materiały.Jeździ do TOZ gdzie pomaga przy akcjach charytatywnych. Nie raz postawi mnie do pionu i doda nadziei i energii do jeszcze lepszego działania. Przy tym wszystkim nie zaniedbuje obowiązków szkolnych. Jej pomocy nie da się wycenić. Albert jedenastoletni brat Aliny. Wyprowadza na spacery psy, które czasowo przebywają w jego domu, pomaga Alinie rozwozić tajemnicze materiały, jeździ z mamą i Alinka do Białunia.
Mama Aliny- Ania- opiekuje się zwierzakami pod nieobecność córki, jeździ z nią do Białunia kiedy tylko czas jej na to pozwoli.
Dziadek Alinki- budowniczy kocich budek. Babcia, która wyprowadza psiaki na spacery i robi inne fajne rzeczy gdy Alina nie ma czasu. Praca całej rodziny składa się na szczęście kolejnych zwierzaków.
Patrycja- czternastoletnia blondynka. Spokojna, cicha i bardzo skromna. Wyprowadza z nami psy na spacery. Zamieszcza ogłoszenia o naszych zwierzakach w internecie.Robi fantastyczne zdjęcia naszym podopiecznym. Znajduje domy dla kotów z ulicy. Od prawie sześciu lat jest opiekunką populacji wolno żyjących kotów, które dzięki jej interwencji ( potrafiła znaleźć kontakt z kimś kto bezpośrednio zwrócił się do TOZ o pomoc) zostały wysterylizowane. Jeśli czas jej pozwala jeździ ze mną do Szczecina i pomaga przy akcjach charytatywnych. W swojej szkole propaguje idee humanitarnego traktowania zwierząt. Ubolewa, że przez ogromną ilość zajęć w szkole nie może pomóc bardziej. Marzy o prowadzeniu domu tymczasowego. Jej rodzina w komplecie zjawiła się na odkażaniu przytuliska w Białuniu.
Ola i Inga, moje koleżanki, które zdecydowały się na prowadzenie domów tymczasowych. Dzięki ich pomocy możemy ratować z opresji więcej psiaków. Dziewczyny wspierają mnie dobrym słowem i są nieocenione.
Wolontariusze TOZ odział Szczecin, od których wiele się nauczyłam , którzy zawsze są skłoni mi pomóc i działają na rzecz ratowania zwierząt z Goleniowa.
Dzięki tym wszystkim ludziom mam zaplecze, które pozwala na realizację idei niesienia pomocy zwierzętom.Wiele rąk, wiele głów , wiele serc. Bez nich nie znaczę nic i niewiele mogę zrobić. Tylko wspólne działanie może doprowadzić do szczęśliwego zakończenia. Wszyscy tworzymy zgrany zespół, oby jak najdłużej :) SERDECZNI WAM WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ !!!
Człowiekiem, który naprawdę wiele znosi ( nie zawsze z anielską cierpliwością ( czemu się nie dziwię)), który jest niejako cichym sponsorem wszelkich moich działań i zrealizowanych zadań, który niejednokrotnie musi wysłuchiwać wszystkich moich narzekań na całe zło tego świata, który pomaga mi jak potrafi najlepiej - jest mój mąż. Dziękuje Ci za wsparcie.
Alinka - piętnastoletnia, drobnej budowy dziewczynka, której możecie pozazdrościć zapału, serca, poświęcenia i pracowitości. Dzięki dobroci swojej mamy może prowadzić dom tymczasowy dla małych psiaków. Towarzyszy mi w Białuniu, roznosi plakaty i inne materiały.Jeździ do TOZ gdzie pomaga przy akcjach charytatywnych. Nie raz postawi mnie do pionu i doda nadziei i energii do jeszcze lepszego działania. Przy tym wszystkim nie zaniedbuje obowiązków szkolnych. Jej pomocy nie da się wycenić. Albert jedenastoletni brat Aliny. Wyprowadza na spacery psy, które czasowo przebywają w jego domu, pomaga Alinie rozwozić tajemnicze materiały, jeździ z mamą i Alinka do Białunia.
Mama Aliny- Ania- opiekuje się zwierzakami pod nieobecność córki, jeździ z nią do Białunia kiedy tylko czas jej na to pozwoli.
Dziadek Alinki- budowniczy kocich budek. Babcia, która wyprowadza psiaki na spacery i robi inne fajne rzeczy gdy Alina nie ma czasu. Praca całej rodziny składa się na szczęście kolejnych zwierzaków.
Patrycja- czternastoletnia blondynka. Spokojna, cicha i bardzo skromna. Wyprowadza z nami psy na spacery. Zamieszcza ogłoszenia o naszych zwierzakach w internecie.Robi fantastyczne zdjęcia naszym podopiecznym. Znajduje domy dla kotów z ulicy. Od prawie sześciu lat jest opiekunką populacji wolno żyjących kotów, które dzięki jej interwencji ( potrafiła znaleźć kontakt z kimś kto bezpośrednio zwrócił się do TOZ o pomoc) zostały wysterylizowane. Jeśli czas jej pozwala jeździ ze mną do Szczecina i pomaga przy akcjach charytatywnych. W swojej szkole propaguje idee humanitarnego traktowania zwierząt. Ubolewa, że przez ogromną ilość zajęć w szkole nie może pomóc bardziej. Marzy o prowadzeniu domu tymczasowego. Jej rodzina w komplecie zjawiła się na odkażaniu przytuliska w Białuniu.
Ola i Inga, moje koleżanki, które zdecydowały się na prowadzenie domów tymczasowych. Dzięki ich pomocy możemy ratować z opresji więcej psiaków. Dziewczyny wspierają mnie dobrym słowem i są nieocenione.
Wolontariusze TOZ odział Szczecin, od których wiele się nauczyłam , którzy zawsze są skłoni mi pomóc i działają na rzecz ratowania zwierząt z Goleniowa.
Dzięki tym wszystkim ludziom mam zaplecze, które pozwala na realizację idei niesienia pomocy zwierzętom.Wiele rąk, wiele głów , wiele serc. Bez nich nie znaczę nic i niewiele mogę zrobić. Tylko wspólne działanie może doprowadzić do szczęśliwego zakończenia. Wszyscy tworzymy zgrany zespół, oby jak najdłużej :) SERDECZNI WAM WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ !!!
czwartek, 3 lutego 2011
Tami z powrotem w przytulisku
Dzisiaj obywatel, który adoptował Tamiego oddał go. Psiak z ciepłego przytulnego domku trafił na łańcuch..
W takich wypadkach bardziej humanitarnym i z punktu widzenia sumienia lepszym rozwiązanie jest zaproponowanie właścicielowi przetrzymania psa na czas znalezienia mu nowego lokum. Właścicielowi gratuluje wyczucia, super podejścia i serca .
Tami to młody psiak o niewielkich zapędach niszczycielskich. Odpowiednie podejście i zapewnienie mu bodźców stymulujących jego zachowanie ułatwi życie przyszłemu właścicielowi.
W takich wypadkach bardziej humanitarnym i z punktu widzenia sumienia lepszym rozwiązanie jest zaproponowanie właścicielowi przetrzymania psa na czas znalezienia mu nowego lokum. Właścicielowi gratuluje wyczucia, super podejścia i serca .
Tami to młody psiak o niewielkich zapędach niszczycielskich. Odpowiednie podejście i zapewnienie mu bodźców stymulujących jego zachowanie ułatwi życie przyszłemu właścicielowi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)













