Kolejny psiak, który po śmierci właściciela stracił wszystko. Mieszka w budzie przerażony i ogłupiały. Pomimo wieku ma wiele sił i uwielbia spacery. Drobi swoimi malutkimi nóżkami przemierzając z radością trasę naszego spaceru. mamy nadzieję, że ktoś ofiaruje mu dom do końca dni. W schronisku stanie się pasza dla silniejszych psów.
INTERWENCJE
- akcje charytatywne (27)
- edukacja (11)
- interwencje (11)
- pogaduszki (235)
- w nowym domu (114)
- wolontariat (60)
czwartek, 8 września 2011
Wedel
Do przytuliska trafił psiak o przepięknym umaszczeniu, który otrzymał imię Wedel. Gadzina trochę rzuca się na większe psy ale z naszych obserwacji wynika, że on się zwyczajnie boi. Doskonale reaguje na komendy i wymuszenie u niego posłuszeństwa nie wymaga specjalnych umiejętności.
Oto on
Oto on
środa, 7 września 2011
Baset Droopy
Mamy pod opieką wielgachnego ale jeszcze szczupłego baseta. Cudeńko. Dużo obwisłej, mięciutkiej skóry do głaskania.
Nasza Felusia
Psinka rozkwitła pod opieką Adama i Marty. Rządzi w domu i robi co chce. Obije młodzi zakochali się w tym maleństwie. Oto nowe zdjęcia z DT. Dzisiaj będzie dzień pożegnania. Fela znalazła chyba nowy dom. Musimy tylko zaakceptować nową rodzinę naszego dzidziusia.
Historia miotu Kamikadze
Wczoraj została podpisana ostatnia umowa adopcyjna siódmego szczeniaka z pół dzikiego miotu. Pamiętam jak zobaczyłam szczeniaki po raz pierwszy. Przyznam się szczerze, że myślałam wówczas, że jedynym ratunkiem dla nich byłaby eutanazja. Nie wierzyła, że uda się dla nich cokolwiek zrobić. Naszym oczom ukazała się kupka strachu i nieszczęścia. Psiaki ze srtachu przed lidźmi właziły jeden na drugiego oby jak najdalej od ludzkich rąk. Każdy odgłos je przerażał. Brane na ręce robiły pod siebie a ich ciałka były zwyczajnie sparaliżowane przerażeniem. Aby dać się im poznać na początku przyjeżdżałyśmy częściej do przytuliska, wyciągałyśmy siłą z klatki i tuliłyśmy do siebie. Psiaki strasznie śmierdziały. W klatce jadły i załatwiały się. Tak być nie mogło. Postanowiliśmy pobudować im choć prowizoryczny kojec.
Sukcesywnie, dzień po dniu szczeniaki otwierały się. Najodważniejsza sunia zawsze pierwsza wychodziła merdając ogonkiem, po niej po kolei wychodziło rodzeństwo. W klatce zawsze pozostawały trzy najbardziej zalęknione. Gdy cztery pierwsze lądowały na naszych rękach tamte stały nie wiedząc co zrobić. Strach był większy niż przyjemność z dotyku i tulenia. Po chwili jednak słyszałyśmy chrząknięcie jednego ze szczeniąt, które ni mniej nie więcej oznaczało- Dobra raz kozie śmierć- wyłazimy. I tak cała gromada uwiązana małymi smyczami , które plątały się im między nogami baraszkowała po trawie. Psiaki stawały się coraz odważniejsze i skore do zabawy a moje obawy zaczęły dotyczyć zupełnie czegoś innego. Nauczyłyśmy je kontaktu z ludźmi, pokonały przed nami strach - czy uda się wszystkim znaleźć domy?
Teraz, po dwóch miesiącach wiem, że niepotrzebnie się martwiłam. Wszystkie znalazły domy, jeden z nich mieszka w Holandii w polskiej rodzinie. Ostatnia Tili zamieszkała w Goleniowie. Trzy sunie otrzymały bezpłatną sterylizację z Urzędu Miasta.. Takie gesty bardzo popłacają.
Bezimienny miot Kamikadze przeszedł do historii. Wszystkie psiaki otrzymały imiona, rodziny i swoją odrębną tożsamość.
Dla kilkorga ludzi było to niezwykle ważne, wielu o tym co się stało nigdy się nie dowie. Jak niewielu może zrobić tak wiele :)
Sukcesywnie, dzień po dniu szczeniaki otwierały się. Najodważniejsza sunia zawsze pierwsza wychodziła merdając ogonkiem, po niej po kolei wychodziło rodzeństwo. W klatce zawsze pozostawały trzy najbardziej zalęknione. Gdy cztery pierwsze lądowały na naszych rękach tamte stały nie wiedząc co zrobić. Strach był większy niż przyjemność z dotyku i tulenia. Po chwili jednak słyszałyśmy chrząknięcie jednego ze szczeniąt, które ni mniej nie więcej oznaczało- Dobra raz kozie śmierć- wyłazimy. I tak cała gromada uwiązana małymi smyczami , które plątały się im między nogami baraszkowała po trawie. Psiaki stawały się coraz odważniejsze i skore do zabawy a moje obawy zaczęły dotyczyć zupełnie czegoś innego. Nauczyłyśmy je kontaktu z ludźmi, pokonały przed nami strach - czy uda się wszystkim znaleźć domy?
Teraz, po dwóch miesiącach wiem, że niepotrzebnie się martwiłam. Wszystkie znalazły domy, jeden z nich mieszka w Holandii w polskiej rodzinie. Ostatnia Tili zamieszkała w Goleniowie. Trzy sunie otrzymały bezpłatną sterylizację z Urzędu Miasta.. Takie gesty bardzo popłacają.
Bezimienny miot Kamikadze przeszedł do historii. Wszystkie psiaki otrzymały imiona, rodziny i swoją odrębną tożsamość.
Dla kilkorga ludzi było to niezwykle ważne, wielu o tym co się stało nigdy się nie dowie. Jak niewielu może zrobić tak wiele :)
To miał być pożegnalny spacer
Zdjęcia ze spaceru, przed planowanym transportem. Zwierzaki otrzymują dużą dawkę czułości tak aby starczyło na choć parę dni pobytu w schronisku. Tak aby zagłuszyć sumienia ludzi, którzy decydują o takim losie psów. Na zdjęciach same dzieci. Dziewczyny mają siłę aby wziąć na swoje barki ciężar wizyt w przytulisku, pożegnanie z ulubieńcami. Wielu dorosłych, z którymi się spotykam nawet mówić o tym nie jest w stanie a co dopiero pojechać i zobaczyć. Szacun wielki dla dzieciaków :)
Oj, nadziało się :)
Podczas gdy ja szykowałam się do urlopu w przytulisku nie działo siE najlepiej. Zagęszczenie w budach sięgało zenitu i do tego jeszcze trzy sunie Kamikadze, które zaczęły wyłazić z naszego prowizorycznego kojca. W budach siedziały staruszek Zenio, owczarek niemiecki Zeus, mieszaniec huskiego Puder, Schrek wielki i bardzo ciągnący mieszaniec wilka, husky Harnaś, Bosa sunia z kartonu, krzykliwy Cypis, Mochto przepiękny mieszaniec owczarka. Razem ze szczeniakami 11 psów. Chyba nigdy dotąd tylu nie było. Wszystko dzięki większej ilości bud i wyrozumiałości komendanta SM. Pojechałam martwiąc się o los zwierzaków. Na posterunku zostawiłam Alinę z naszymi wolontariuszami.
W poniedziałek nadeszła wiadomość, że transport do schroniska został ustalony na wtorek 23 sierpnia. I zawrzało jak w ulu. Nagle wszyscy zaczęli się sprężać do granic możliwości. Najbardziej pomogli nam wolontariusze ze Szczecina znajdując dla psiaków domy tymczasowe.
I tak:
W poniedziałek nadeszła wiadomość, że transport do schroniska został ustalony na wtorek 23 sierpnia. I zawrzało jak w ulu. Nagle wszyscy zaczęli się sprężać do granic możliwości. Najbardziej pomogli nam wolontariusze ze Szczecina znajdując dla psiaków domy tymczasowe.
I tak:
19.08.2011
Odrobaczenie Feli (19.08)
Rozwiesiłyśmy plakaty (które były mega krótko)
Znalazłyśmy właściciela szczeniaka, który był w Białuniu (po ogłoszeniu)
20.08.2011
Długi pożegnalny spacer. Z zabawą i czesanie (Marta ma zdjęcia)
22.08.2011
Bosa poszła na Tymczas, 2 kamikadze znalazły dom, Mochito poszedł do adopcji.
Trafiły 3 nowe psy (od ostatniego czasu) jamnik (odebrany), bokser.
23.08.2011
Transport odwołany.Na DT trafił Zeus i staruszek Zenio
Zainteresowanie Bosą przez kobietę z Berlina.
Odezwała się do mnie Asia w sprawie wolontariatu.
24.08.2011
Harnaś był na spacerze, krótkim i przegryzł smycz.
Była pierwszy raz Asia, Sławek i ich kolega.
Jest nowy basset.
Tili poszła na Tymczak do Asi- ostatnia sunia Kamikadze
Jamnika odebrał właściciel bo miał tatuaż/
25.08.2011
Harnaś poszedł do dt.
Tili była bardzo grzeczna w domu.
Pierwsze telefony o małą.
27.08.2011
Jest Rico w Białuniu
W końcu na spacer wyszedł Shrek
Ma dużą ranę na szyi
Było sprzątanie bud.
Wzięłam na noc Badyla
29.08.2011
Tili ( ostatnia sunia Kamikadze) trafiła do mamy Sławka, może tam zostanie
Fela drugie odrobaczenie
Badyl szczepienia
Wczoraj Chilli trafił do dt- bokser
30.08.2011
Droopy trafił do dt.- baset
Psy zostały umówione na kastracje
31.08.2011
W Białuniu tylko 4 psy
Było czyszczenie rany Shreka
Rico dostał zapalenia skóry od pcheł.
01.09.2011
Shrek trafił do weta
Badyl i Rico kastracja
Badyl wylizał szwy i był znowu zszyty
Trafił Wedel
02.09.2011
Badyl i Rico dojechały szczęśliwie do Świnoujścia
04.09.2011
Znowu 4 psy.
Shrek był u weta i ma szelki
Puder zachowuje się coraz lepiej
Takie oto sprawozdanie na razie bez zdjęć otrzymałam od Aliny. W międzyczasie dziewczęta ( Alina, Weronika, Karolina i Marta) woziły na sterylizacje koty wolno żyjące. Się dziewczyny napracowały.
Obecnie pod nasza opieką są- Fela- dzisiaj przyjeżdża obejrzeć ją pewna rodzina, Bosa, Chili, Droopy,Harnaś,Zeus, Zenio , Luzik, Remi, Max- one przebywają w domach tymczasowych, oraz psy w przytulisku- Puder, Shrek, Cypis, Wedel.
Trochę tego jest ale mamy informacje, że są zainteresowani adopcją kilku psiaków. Dzięki hojności naszych darczyńców za własne pieniądze wykastrowaliśmy Badyla ( on tez dostał paszport i szczepienia), kastrację otrzymał mały Rico. Na kastrację Baseta złożyła się fundacja ratująca te przepiękne psy, dokładamy się też do kastracji Harnasia, wpłaciliśmy pieniądze na leczenie Zeusa( 200zł) zapłaciłam zaległą fakturę za leczenie i odrobaczanie psów i kotów pozostających pod naszą opieką ( 180 zł) za sto złotych zakupiliśmy puszki dla psiaków z przytuliska.
Wszyscy mamy wielkie serca i fajne pomysły na to aby pomagać zwierzakom. Mamy też ręce skore do pracy - bez środków finansowych i rzeczowej pomocy z Waszej strony nie zdołamy zrobić zbyt wiele. Wasze pieniądze nie są trwonione ale przyczyniają się do zmiany świata na lepszy :)
Jak tylko trafią do mnie zdjęcia to natychmiast je wstawię. Sama jestem ich bardzo ciekawa.
P.S. Serdecznie dziękuję Alinie za koordynację działań wolontariuszy, za kierowanie adopcjami i przekazywaniem zwierząt na DT. Dziękuję wszystkim wolontariuszom za pomoc w wyprowadzani psów i sprzątaniu w przytulisku :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









