INTERWENCJE

Aktualne oferty psów przeznaczonych do adopcji:

PSY DO ADOPCJI

piątek, 4 listopada 2011

Teri

  Piękny samiec w typie teriera. trochę hormony mu szaleją ale ogólnie jest super. Jutro pójdzie na pierwszy spacer. Zdjęcia dzisiaj przy okazji wydania do adopcji Kasi :)


Nasz pierwsza interwencja

 W dniu dzisiejszym podjęliśmy pierwszą interwencję jako Koło TOZ w Goleniowie. Pojechałyśmy z Michaliną.
 Goleniów 04.11.2011r.
  Zgłoszenie dotyczy psa samotnie zamieszkującego ogrodzony teren przy ul. Bocznej w Goleniowie. W zasadzie to kępa krzaków pośród, której stoją zaniedbane, drewniane zabudowania. Coś w stylu altanek. Psiak to starszy, duży osobnik. Jego kondycję oceniam na dobrą, warunki bytowania na średnie. Pies ma dobrze osłoniętą budę, nie ma śladu miski na karmę, w dwóch pojemnikach jest woda. Pies ma wysięk z ucha i wyraźne ślady drapania się po plecach w okolicy ogonie. Może to wskazywać na pchły lub jakąś chorobę skórną. Wiemy, że psa odwiedza kobieta. Teren wokół budy jest uprzątnięty ale na taczce opodal leży pokaźny stos starych odchodów. Nie ustaliłyśmy miejsca jej zamieszkania. Na miejscu pozostawiłyśmy karmę na dwa dni i kartkę z kontaktem do nas. W niedzielę jadę zawieźć mu kolejną porcję jedzenia.





Już właśnie otrzymałam wiadomość od właścicielki psa, ktora poinformowała mnie, ze piesek to 16 letni staruszek, mieszka na działce od zawsze. Pani jeździ do niego, gotuje. Te ślady drapania to efekt przebiałkowania. Pies ma aktualne szczepienie i jest oznakowany.  Pani to samotna kobieta i radzi sobie jak może, zapewniła nas , ze posprzątała teren. Pozostajemy z właścicielką w stałym kontakcie. zapewniłam ją o dobrej woli z naszej strony.

czwartek, 3 listopada 2011

Może ktoś ma pomysł

... na to jak połączyć i pogodzić ze sobą dwa światy. Świat empatii, humanitarnego podejścia do spraw zwierząt, miłości, współczucia ze światem władzy, możliwości finansowych gmin, potrzeb ludzi potrzebujących wsparcia. Czy jest taka możliwość aby kiedykolwiek doszło na tym polu do kompromisu i porozumienia. Strasznie to trudne, ale nie tracę nadziei. Może ja naiwna i głupia jestem ? Możliwe. Jakich argumentów użyć ( łzy, pretensje, prośby, granie na uczuciach  nic nie dają) aby realnym stały się marzenia o zaprzestaniu wywozu psów do Białogardu. w obliczu ogromnych ludzkich potrzeb, roszczeń i pretensji, psie i kocie życie niczym jest i niewielu obchodzi. Jeśli decydenci mają możliwość korzystania z taniej usługi to robią to i nie ważnym jest cierpienie, ból i samotność skazańców.Liczy się budżet, jego możliwości. Po raz kolejny nasze państwo zawodzi. W obliczu ograniczonych możliwości finansowych gmin zrzucanie  na nie obowiązku opiekowania się bezdomnymi zwierzętami bez pomocy z budżetu  państwa jest zwykłą niegodziwością i skazuje w wielu przypadkach na porażkę wszelkie pomysły na ratowanie bied. Włodarze twierdzą, że wywiązują się z obowiązku jakie nakłada na nie państwo ale jak to robią to już istotnym nie jest. Sprawa załatwiona.
      Czy słusznym jest oczekiwanie że władcy tego świata pochylą się nad losem bezdomnego psa czy kota w obliczu kryzysu gospodarczego, w obliczu ludzkiej, narastającej nędzy ?
Tak naprawdę pozostają nam tylko zwykli ludzie o dobrych i wrażliwych sercach bo czy władza ma  serce i czy mieć je musi?
Pozostają nam ludzkie ręce,  nasze pomysły i każdy grosz, ktory zechcecie nam ofiarować abyśmy mogli pomagać. Niczego nie chcemy dla nas, o nas troszczą się nasze rodziny , mężowie, rodzice i bliscy. Te zwierzaki, które ratujemy mają tylko nas i Was oczywiście  Władze prosimy o wsparcie naszego trudu w poszukiwaniu domów dla naszych podopiecznych, prosimy o niewielkie choć wsparcie finansowe na leczenie i sterylizacje, prosimy o zielone światło.
       Pragnę podziękować naszemu burmistrzowi, funkcjonariuszom Straży Miejskiej, pani Anecie  za wszelką pomoc, za otwarte głowy, za umiejętność prowadzenie negocjacji, za zrozumienie i za to, ze zawsze jesteśmy wysłuchiwani.Dziękuję, za możliwości poszerzenia naszej dotychczasowej współpracy i za przyjęcie propozycji partnerstwa.
Tylko ja wiem i nasi wolontariusze jak trudne napotykaliśmy sytuacje, jak z nich wychodziliśmy czasem chowając naszą dumę do kieszeni. Niczego nie  żałuję .

Poszukiwani darczyćcy wszelacy

     Prosić to nic wstydliwego. Działania wielu organizacji opierają się na prośbach. Jak dowiedziałam się od Piotra i Maryli właścicieli Kajta ( kiedyś Bakiego) w Szwajcarii to naturalne. Tam nawet składają się na pozrywane przez rzeki mosty.
Rusza odnowa przytuliska dla psiaków w Miękowie. Dzisiaj doszło do przekazania placu budowy. My na siebie wzięliśmy zadaszenie boksów i mam nadzieję, że nam się to uda z pomocą ludzką  i różnych podmiotów do których skierowaliśmy pisma proszące.Prosiłam o blachę trapezową, którą zamierzamy zadaszyć połowę każdego z kojców tak aby buda i miski nie były narażone na opady atmosferyczne i aby psy, gdy pada nie musiały całego czasu spędzać w budach, tak aby pomimo złej pogody mogły spacerować. Blachę zainstalujemy sami, potrzebujemy tylko mieć co zainstalować. Jeśli macie jakieś znajomości ( bo na tym się opiera nasze współistnienie na tym ziemskim padole) to proście w naszym imieniu i imieniu naszych psów.
     Jesteśmy bliscy podpisania porozumienia o współpracy z Zakładem Karnym w Goleniowie. Mamy zielone światło na realizację przez osadzonych  programu “ Podaruj kocie mieszkanko na zimę " Sprawa nader prosta- my dostarczamy materiały i schematy budowy , więźniowie budują a my dajemy budki kociakom w potrzebie i to nie ma znaczenia skąd taki kociak jest i gdzie pomieszkuje.  Po woli spływają nam deklaracji w postaci materiałowej, jednak nie chcemy się opierać na pojedynczych źródłach. czego pragniemy : desek, palet, gwoździ, zawiasów, papy ,starych wykładzin. Na ten czas nie mamy gdzie tego składować a wożenie do ZK pojedynczych partii chyba mija się z celem . Proszę o pomoc w znalezieniu ofiarnych firm i ludzi :)

Bella znalazła swoich ludków

Otrzymałam wieści od opiekunów Belli proszę czytajcie :)
       Łuki grzecznie zostawał w domu z Bellą i trenował ja żeby została sama. niestety nie możemy tak naprawdę wyjść z domu bo mamy nieprzyjemnych sąsiadów i musimy uważać czy Bella nie wydaje głośnych dźwięków. Doszliśmy do pół godziny przed blokiem i ona popiskuje ale przestała szczekać. to dobry znak chyba dla nowych pańciów a takich znaleźliśmy. Bella jest jeszcze u nas ale spotykamy sie co 2-3 dni z nowymi ludźmi żeby się przyzwyczaiła. Bella juz ich poznaje, wita sie jak z nami, chodzi z nimi na smyczy a w parku przybiega jak ja wołają. To młoda para, ok 30tki, dziewczyna pracuje jako pomoc weterynarza a chłopak w hotelu jako menadżer. Bella będzie chodziła z nią na początku do pracy i tam za ladą będzie miała swoje posłanko i czasami beagla do towarzystwa., w domu będzie miała ewentualnie suczkę wilczura, starszą do towarzystwa, bo mama tej dziewczyny zgodziła się ją pożyczać by Bella szybciej nauczyła sie zostawać w domu. Podobają mi się ci ludzie, bo widać ze znają sie na psach- są stanowczy a jednocześnie kochani do Belli, bawili się z nią w parku, kazali siadać, rzucali piłeczkę a jednocześnie dawali rozkazy i to jej sie podobało. Podpiszemy z nimi umowę adopcyjna, ze w razie czego jak im nie wyjdzie coś, żeby zgłosili sie do nas a nie oddali Bellę dalej do schroniska albo nieodpowiedzialnych ludzi. Mam tylko nadzieję że ją nauczą zostawania samej bo to jest moja największa obawa.. My w ogłoszeniu pisaliśmy ze ma lęk separacyjny ale wiesz jacy są ludzie, niby wiedzą ale chcą żeby po jakimś czasie zostawała sama. Uczuliłam tych ludzi na to że u nas powoli zostaje sama na trochę, ale w nowym domu może sie uczyć tego od początku i Fiona i Nikolai mówią że im to nie przeszkadza i że będą ją uczyć. Dali nam tez jakieś feromony dla psa relaksujące żebyśmy podłączyli do kontaktu- to ma pomóc Belli się rozluźnić w domu. Jutro jadę z Bellą do nich żeby poznała swoje nowe mieszkanko. Oni mieszkają pod Berlinem w małym mieście i naokoło są lasy i piękne tereny do wybiegu, a ponieważ oni często pracują na zmiany to nie byłaby w domu sama po parę godzin.
a co do Belli- kocha jeść banany, ma piękne futro, przytyła, pięknie jeździ z nami po mieście w autobusach, nie ciągnie na smyczy, uwielbia wszelkie zabawy na dworze, szczególnie z innymi pieskami, ma już swojego ulubionego dalmatyńczyka z którym po prostu szaleje po parku- a na początku zamieniała sie w kamień przy każdym psie jakiego widziała tak sie bała. Ludzie z którymi chodzimy na spacery po parku i którzy ja znają od początku pobytu u nas mówią że zrobiliśmy kawał dobrej roboty bo to inny pies :) na ludzi reaguje pozytywnie, kocha wszystkich, w weekend była moja mama i stwierdziła ze to pies idealny!
Najgorzej ze pokochaliśmy ja strasznie, ale tłumaczymy sobie że jest tysiąc innych domów tymczasowych i że pomagamy jej znaleźć wspaniały domek i że będzie miała lepiej u ludzi którzy sie nią zajmą odpowiednio, a my siedząc w pracy po 8 godzin nie możemy jej tego dać. ...... i powiem szczerze- jest bardzo mądra, byłaby świetnym psem policyjnym gdyby była młodsza, uczy się ekspresowo i niczego się nie boi!

Łukasz mówi że po Belli nie chce innego psa na razie, ale ja już powoli myślę żeby znowu być domem tymczasowym dla jakiegoś biedaka..
ściskam
Magda

Nie potrzebny tu żaden komentarz :)




Zaginęła Lusia

       Lusia to dziewięcioletnia sunia zabrana kiedyś ze schroniska w Szczecinie. Mieszka ze swoimi ludkami w miejscowości Żółwia Błoć. A właściwie mieszkała do piątku. Jakim sposobem wyszła z posesji i nie wróciła do domu z przechadzki po ogrodzonym terenie. Właścicielka przypuszcza, ze znalazła gdzieś dziurkę i wymknęła się na dłuższy spacer. Sunia do dnia dzisiejszego nie wróciła . Proszę Was o pomoc w poszukiwaniach. Jeśli ją zobaczycie dajcie natychmiast znać właścicielce 601-787-297. Nie bójcie się dać jej schronienie ona MA DOM :)


Laki się odnalazł

           Wielu mieszkańców naszego miasta mialo okazję oglądać ogłoszenia o zaginięciu ok. pięcioletniego kundelka Lakiego. Zrozpaczeni właściciele za pomocą wszelkich możliwych narzędzi poszukiwali ukochanego pasa. Laki przestraszył się wystrzałów dochodzących zza muru Zakładu Karnego i zwyczajnie w popłochu dał drapaka. Determinacja Człowieków była wielka bo chyba po dwóch tygodniach znaleźli psa w Mostach.
          Dla mnie to dowód, ze nie należy się poddawać, nie porzucać nadziei i szukać, szukać. Przy okazji właścicielka Lakusia uratowała innego psa, który pozostawiony sam sobie czekał na właściciela i marniał w oczach. Psiak nie miał siły wejść do samochodu. Sama skóra i kości. Może Laki musiał przeżyć swoją wielką wędrówkę aby pomóc psiemu bratu ?
Rodzinie Lakiego gratuluje odnalezienia pupila, konsekwencji w poszukiwaniach. Szacunek i ukłony :)