INTERWENCJE

Aktualne oferty psów przeznaczonych do adopcji:

PSY DO ADOPCJI

wtorek, 18 lutego 2014

Maluszek o wielkich uszach _ Kanin

1. IMIĘ: Kanin
2. PŁEĆ: samiec
3. RASA: mieszaniec w typie sznaucera
4. WIELKOŚĆ: mały
5. UMASZCZENIE: czarno brązowe
6. WIEK ok. 2 lata
7. STAN ZDROWIA: bardzo dobry
8. KASTRACJA/STERYLIZACJA: w przyszłości na koszt TOZ
9. UPODOBANIA I NAWYKI :  Na pierwszy rzut oka widać tylko wielkie uszy sterczące zabawnie, później dostrzegamy zabawne oczka wpatrzone w opiekuna. Mały, przezabawny i niezwykle ambitny piesek zawraca na siebie uwagę. Aspiracje ma wielkie bo zawsze chce być na przodzie. Wówczas tylko nie ciągnie na smyczy. Reszta psów musi być za nim :) Radośnie przemierza świat na krótkich nóżkach. Lubi pieszczoty i mizianie . Nie wszystkie psy toleruje , kłapie zębami gdy tylko jakiś większy pojawia się w zasięgi szczęki. Kochany, mądry i otwarty na pozytywne doznania piesek czeka w Przytulu na swoją drugą szansę
IMIĘ I NAZWISKO: TOZ Oddział w Goleniowie




piątek, 14 lutego 2014

Wspomnienie z M

 
nieśpiesznie płynie tu czas, to była pierwsza myśl, która pojawiła mi się w głowie gdy wyjrzałam przez okno skierowane na tył domu. Jestem tu po raz kolejny , jednak zawsze ten dom wita mnie takimi samymi widokami, zapachem i dźwiękami. Gospodyni nie sili się na wymyślanie wystroju, dodawanie gadżetów rozpraszających ten urok. Przedmioty są starannie dobrane i poutykane w miejsca do których najbardziej pasują. Pod jabłonką , która co roku w ilości mniejszej lub większej rodzi okrutnie kwaśne jabłka ( Monika się nimi zachwyca  i zawsze mówi z czułością :) , leży anioł przykryty zleżałą kołdrą śniegu.
 
 
 
 
 
 
 
 Przyjechałam aby zboczyć warmińską zimę , oglądam warmińskie roztopy co nie odbiera mi zachwytu nad tym zjawiskiem jakim jest pogoda. Anioł z kamienia grzeje się w promieniach słońca, które tworzą na zlodowaciałym śniegu jasne pasy.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Wychodzę na dwór za aparatem uchwycić zdarzenia, które zaraz będą przeszłością. Trzy stare ule stoją po drugiej stronie domu, blisko towarzystwa kapliczki. Tylko jedna strona ich daszków jest pokryta śniegiem , druga czerni się starością desek wystawiając sęki na działanie zbawiennych promieni.
 
 
 
 
 
 
 
 Stare ruiny, które kiedyś gościły zwierzęta gospodarskie nie odstraszają brzydotą. Tu też zagląda słońce i czyni to miejsce bardziej tajemniczym .
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Choć dom wygląda inaczej niż latem, to ciągle ten sam dom w którym można spodziewać się cudów. Jestem tu aby przystanąć  na chwilę i złapać oddech. Miejsce to daje każdemu  taką samą szansę. Słońce zagląda przez niedbale wiszącą firanę. To zapewne goście ciągle ją poprawiają wyglądając na ogród. Powstrzymuję się aby podejść do okna i uporządkować ten nieład. Powściągam niepokój, który jest związany z brakiem oczywistego porządku. Zaraz przestaję odczuwać jakąkolwiek troskę o ład tego świata. 
 
 
 
 
 
 
 
Dostrzegam wielką pajęczynę zwisającą u powały w kuchni, są jeszcze inne , mniejsze, w różnych miejscach. Nie są to jednak oznaki braku dbałości o przybytek. Otulają dom ciepłymi nićmi, chroniąc go przed zimnem i wilgocią, dodają niepowtarzalnego uroku. Nadają sens wieczorom i rankom. Kominek skrzy się płomieniem. Co chwila któremuś z gości przypomina się, że warto podtrzymać ten ogień. Wielu chce mieć w tym swój udział, choć nie wszyscy. Każdy z innych powodów.  Poranny odgłos przesuwanych po płycie pieca kuchennego fajerek to powrót do lat dzieciństwa. Powraca spokój i poczucie bezpieczeństwa. tu na prawdę nie muszę się o nic martwić. Nie ma tu pompy, nadęcia i blichtru. Ci którzy się nadymają zaraz są przez ten dom wytrącani na zewnątrz toczącego się tu życia. Cóż każdy przyjeżdża po coś innego. Ja znalazłam to po co przyjechałam i za to dziękuję Moniówce i jej Wszystkim mieszańcom :) 
 
 
 
 
 

poniedziałek, 10 lutego 2014

Wolvo

    piesek podjety w Danowie z ranną łapą. Prawdopodobnie była to przygoda z wnykami. Dzięki  dobroci Iwony i Jej męża Grzegorza Wolvo dostał szansę na dochodzie do zdrowia w ich domu. Dziekuje Małgosi, która nas czasem odwiedza za pomoc w transporcie psa.








Wolvo był psem domowym, potrafi zachować czystość i spokój . Jest młody i mam nadzieję , ze znajdzie spokój na jaki zasługuje.

czwartek, 30 stycznia 2014

koty story

nie mam pojęcia jak odnieść się do takiej sytuacji. Dzwonią do mnie ludzie, ze znaleźli i przygarnęli parę miesięcy temu kotkę i właśnie dowiedzieli się, ze można ją z a darmo wysterylizować. Z jakiej racji za darmo skoro ona ma już właściciela? I zaczyna się opowieść jakie to oni mają dobre serce, że  przygarnęli,  że zdechłaby zapewne  i takie tam. Ilu z tych ludzi mówi prawdę? Skąd mam to wiedzieć ? Jak to sprawdzić ? 
Oburzają się kiedy poddaję pod wątpliwość ich słowa. Organizacja dla której pracuje społecznie gospodaruje pieniędzmi które pochodzą z datków , darowizn , od ludzi, którzy ufają, ze wydamy je w dobrym celu , ze postaramy się aby nas nikt w balona nie robił.
Logiczne przecież jest, ze jeśli przygarniam coś z ulicy to staje się to moją własnością. Dlaczego ludzie nie zgłaszają się do nas w momencie znalezienia kota tylko informują nas kilka miesięcy po fakcie ?

niedziela, 26 stycznia 2014

Pies Mors ?

takie akcje to ja tylko w telewizorze widziałam. To co nas dzisiaj spotkalo na długo pozostanie w pamięci. Jak co weekend poszlyśmy z naszym psim stadem do lasu , za basen odkryty. Dołączył do nas Darek, mąż Eweliny i ich dwójka dzieci na sankach. Psie stado tym razem składało się z mojej Soni , księżniczki rzecz oczywista, Luzika , on jest podnóżkiem Soni :), Zuli , bigielki o przenikliwym spojrzeniu ( ona ma rentgen w oczach jeśli chodzi o ukryte smakołyki), Korby suni Eweli, Neli - grubci ( to pierwszy tymczas Ewli, który został jej psem)  i Parysa , niegdyś nasz podopieczny bezdomniak adoptowany na psa stróżujacego. 
Parys to ciekawy przypadek psa z adehade, który jednak ogarnia klimaty spacerów, ktore to dają mu wiele radości. Piest ten gdy Ewela go woła to rzedko do niej przychodzi natomioajs jak ja się wydrę to jest przy mnie natychmiast ... prawie . Dziwne to jest i niezrozumiałe dla mnie kompletnie. Cały Parys to jedna wielka niewiadoma,  kochany jest jednak ( o posiadaniu przezeń rozumu nic mi nie wiadomo :)więc, że jest mądry napisać nie mogę. Ewelina twierdzi, że jest ale to ona w końcu zna go najlepiej.
 Parys jest bardzo prędki we wszystkim co czyni. Na smyczy ciągnie i w zasadzie majta człowiekiem we wszystkie strony. Spuszczony przemierza kilometry w poszukiwaniu szczęścia. Tropi, wącha . Cały czas jest w ruchu. Jest to pies, który załatwia obie potrzeby fizjologiczne na raz , szkoda mu czasu na rozkładanie tych czynności na dwa etapy. 
Dziś gnany przygoda zapuścił się na lód , ktory pokrywa brzeg Iny i ....ześlizgnął się do lodowatej wody. Ewelina nie widziała momentu wpadnięcia ale to ona pierwsza zauważyła, że ma poważne problemy z wydostaniem się . Jej krzyk było słychać w całym lesie .Patrzeliśmy przez ułamek sekundy jak bezradny psiak usiłuje chwycić pazurami brzeg lodu. Na nic jego wysiłki. Na szczęście , był za nami Darek, który szybko zorganizował akcję ratunkową. Połączył wszystkie smycze jakie miałyśmy przy sobie obwiązał się w pasie. My trzymałyśmy koniec a on położył się an lodzie i złapał Parysa za obrożę. Pies miał jeszcze dość siły aby wspiąć się na lód. Byłyśmy przerażone. Brakowało niewiele niewiele aby pies stracił życie na naszych oczach. Do tej chwili jestem roztrzęsiona a oczy moje są wielkie jak pięciozłotówy Wszystko trwało nie całą minutę ale nam i zapewne psu czas dłużył się niesamowicie. Zdaliśmy dziś praktycny egzamina z ratownictwa wodnego w ekstremalnych temperaturach.
P.S. Parys ma się dobrze , resztę spaceru przebiegł o własnych silach choć wyglądał jak Dziadek Mróz :)

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Brita

  Sunia o cudownym charakterze, nie młoda ale jeszcze nie za stara aby ucieszyć człowieka swoją obecnością czas jakiś . Kocha dzieci. Dobrze chodzi na smyczy. Nie ma problemów z innymi psami. 




Bajki

 Dwa smrole płci żeńskiej goszczą u mnie na pokojach. Baja i Bajka dużo jedzą piją i załatwiają się gdzie popadnie :) Mój dom czuć szczenięcą kupą. Gdzie im się to wszystko mieści. Miałam różne szczeniaki ale te są nietypowe pod tym względem. Rano w salonie i łazience pole minowe.
Obie dziewuchy radosne, zabawowe. Czarna - Bajka jest odważna, zaczepna, potrafi być krnąbrna, znęca się nad siostrą. Będzie się nadawała dla ludzi, którzy mają już doświadczenie w wychowywaniu malucha na porządnego psa. Baja - brązowa jest spokojniejsza, wyciszona i mniej odważna ale nie płochliwa.  Obie bawią się  zabawkami, biegają za piłką, są mądre i rezolutne.