Trafiła do Przytula z dujkami pełnymi mleka. Gdzie jej dzieci ? Tego nie wiemy ): Czy jest czyjaś, czy uciekła, czy została wygnana ? Jest przestraszona i zdezorientowana. Charakter ma cudny.
INTERWENCJE
- akcje charytatywne (27)
- edukacja (11)
- interwencje (11)
- pogaduszki (235)
- w nowym domu (114)
- wolontariat (60)
niedziela, 3 sierpnia 2014
Elmo - powrot
Od 2012 roku jego opiekunka kilkukrotnie podejmowała nieudane próby porzucenia tego fantastycznego psa. Los sprawił, że na dniach otrzymała nakaz eksmisji. Elmo zaniedbany ale w dobrej kondycji trafił do Przytula. Wraz z Marzenką uczyniłyśmy z niego księcia Przytula :) Szukamy domu dla przystojniaka !!!
Punto w nowym domu
Był u nas czas jakiś i gościł w domu tymczasowym Marzeny pies idealny. Jak piszę, ze był idealny to znaczy, ze robił wszystko to czego się od niego oczekiwało nie robił tego czego sobie nie życzono:) Pojechał ten " cudak" do Danii , do cudownej dziewczyny , która już przesłała dal nas zdjęcia z podziękowaniami za tak cudownego psa !!!
..................
Cały czas borykam się z wyrzutami sumienie, że zaniedbuje to miejsca. Nie lubię wymówek ale zwyczajnie brak mi czasu na dokonywanie wpisów. Miejsce to powołałam do życia gdyż nie miałam wówczas innych możliwości opowiedzenia światu o borykaniu się ze zwierzęcą rzeczywistością w moim mieście. Byłam sama plus dwie młode, cudowne dziewczyny. Obecnie mamy na miejscu świetnie działający wolontariat wraz z całymi rodzinami. Organizacja, którą powołałam do życia wraz z dziesiątką ludzi dwa lata temu urosła w siłę i nadal rośnie. Pojawił się Facebook i nasza strona. Tam jestem administratorem wraz z Michaliną. Mam jeszcze wiele do powiedzenia ale czasu mi brakuje i zwyczajnie chęci aby pisać o tym co się dzieje. Łatwiej jest mi napisać , krótkie wiadomości niż rozpisywać się szczegółowo o tym co się dzieje. Po za tym skończyły się już komentarze na blogowych postach. Wygląda na to, ze czytelnicy również przenieśli się do innego wymiaru:)
niedziela, 29 czerwca 2014
Wieści spóźnione
nie lubię się tłumaczyć , ale czasem trzeba. zwyczajnie nie mam już czasu aby na bieżąco zamieszczać informacje na blogu. Żałuję niezmiernie ale to nie jedyne miejsce , w którym staram się udzielać. Niestety albo stety o sprawach zwierzęcych wiem już sporo ( to z racji doświadczenia) i pisać potrafię mam nadzieję z sensem. Zawsze jestem w centrum .... z powodu dostatecznej ilości wolnego czasu :)
Ogarnęliśmy się już po śmierci Foresta. Jego kojec został solidnie zdezynfekowany, nie wprowadzamy tam żadnego psa. Jeśli przyjdzie na to czas zapewne zamieszka tam, któryś z naszych starych rezydentów. Wszystkie już zetknęły się z parwowirozą i są odporne. Wierzymy, że nie zachorują.
Maluchy, które wraz z mamą wylądowały u mnie mają już nowe domy. Koteczka z Citroena - Emi równierz znalazła przytulny kątek.
Dzisiaj mojej sąsiadce podrzucono dwa małe kociaki w kartonie. rzecz jasna są już ze mną. Mąż nie jest pocieszony. Koty są przepiękne i zapewne nie zagrzeją u mnie miejsca, z czego jestem rada wielce.
![]() | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| EMI |
Do zabiegów przygotowują się nasza podopieczna, która zamieszkała u Eweliny Zuza ( sterylizacja) i Guzik, piesek z ogromnym naczyniakiem na tylnej łapie.
![]() |
| Guzik |
![]() |
| Zuza |
W międzyczasie pod naszą opiekę trafiły dwa kociaki z kocim katarem . jeden maluszek w wieku ok. 3 tygodni niestety nie przeżył. Drugi odrobinę starszy miał dodatkowo kłopoty tylnymi łapami. Prawdopodobnie został przydepnięty lub przyduszony czymś ciężkim. Na brzuszku miał wielki siniak, który już się wchłonął. Kot dokazuje, jest przytulaśny i niezwykle towarzyski.
![]() |
| Maluszek zmarł ): |
niedziela, 15 czerwca 2014
24 godziny
Kolejna śmierć w Przytulu. Miałam nadzieję, że nie nadejdą te śmierci tak szybko, że wirus nas nie doścignie. Myliłam się . Odszedł Forest, pies o cudownym usposobieniu, kochający ludzi i inne zwierzęta. Dwa tygodnie temu odchorowywał u mnie jakąś infekcje. Dzielnie opiekował się nim mój mąż..Nic nie wskazywało, ze odejdzie. Niestety pojawił się w Przytulisku agresywny wirus parwowirozy. 24 godziny i psa nie ma. Mercedes też tak szybko odeszła.
Co możemy zrobić . Niewiele. posypaliśmy jego kojec wapnem gaszonym, przekopaliśmy na głębokość szpadla , polaliśmy roztworem halamidu. Będziemy czekać.
W takich przypadkach zadajemy sobie pytania, na które nie możemy znaleźć odpowiedzi. Skąd przyszedł wirus, kto go przywlókł , gdzie doszło do zakażenia, ile jeszcze psów zachoruje, czy przeżyją ?
To sprytny drań, nie ma jak go przechytrzyć.
Winny jest człowiek, który nie zaszczepił psów wówczas jak były szczeniętami. Już pierwsze szczepienie potrafi je ochronić w przyszłości przeciw parwo.
Śmierć spowodowana tym wirusem jest straszna. Pies wymiotuje na początku wodą , którą pije ( niektóre przestają pić ) , przestaje jeść. Później pokazują się krwawe wymioty i krwawa biegunka. To rozkładają się kosmki w jelicie cienkim. Psa strasznie boli brzuch. Pojawia się gorączka. Psy są osowiałe, chudną bardzo szybko, tracą siły. Umierają z odwodnienia.
W jednej kupie psa jest tyle wirusów, że może się od nich zarazić pawie milion psów , wirus w temperaturze pokojowej przetrwa 6 miesięcy. Starsze psy potrafią przejść tę chorobę bezobjawowo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























