INTERWENCJE
- akcje charytatywne (27)
- edukacja (11)
- interwencje (11)
- pogaduszki (235)
- w nowym domu (114)
- wolontariat (60)
poniedziałek, 10 stycznia 2011
Kaja malutka sunia szuka nowego domku
Szukamy nowego domu dla Kai, malutkiej suni z dużymi uszkami. Ze względu na silna reakcję alergiczną jednego z dzieci psina musi opuścić dotychczasowy dom. Jej oferta będzie już niedługo dostępna na www.toz.szczecin.pl
sobota, 8 stycznia 2011
Baz w swoim domku
W dniu dzisiejszym odnalazł się właściciel Baza. Jamnior tak naprawdę ma na imię Majlo. Ku rozpaczy rodziny zastępczej psiak wpadł w ramiona swego Pana i tak już zostało. Piesek mieszka w Goleniowie i zapewne miłosny ciąg doprowadził go do Helenowa. Właściciel obiecał zastanowić się nad zabiegiem kastracji co w przyszłości zapobiegnie dalszym wycieczkom. Pan się odnalazł dzięki ogłoszeniu w GG, które zamieścił tajemniczy KTOŚ nie podając swojego numeru telefonu. Treść ogłoszenia brzmiała prawie tak: w Przytulisku w Białuniu jamnik czeka na swojego właściciela. Pan pojechał do Bialunia a tu psiaka nie ma. Od nitki do kłębka Pan trafił pod mój dach. Rozliczyliśmy koszty leczenia Baza, oddałam jego nową książeczkę zdrowia i pożegnałam się z tym sympatycznym jamniorem. Na szczęście cała historia ma swoje super zakończenie
( dla rodziny i psa) !!!!
czwartek, 6 stycznia 2011
Podwójna wizyta u lekarza
Dzisiaj po raz kolejny tymczasowicze odwiedzili gabinet lekarza psiego. Baz otrzymał "nowe" bielsze zęby co znacznie zmieniło zapach wydobywający się z jego jamy ustnej i stan jego dziąseł. Nie są to fiołki ale jest na prawdę dużo lepiej. Jamnior to psiak z największym kamieniem nazębnym jaki był pod naszą opieką ( pies nie kamień). Baz dostał też kolejny zastrzyk antybiotyku co za tym idzie jego leczenie zostało zakończone. To typowy, wredny ( przepraszam za szczerość) przedstawiciel swego gatunku. Nie lubi dzieci i szczerzy zęby na swych opiekunów. Ma wilczy apetyt. Dziś dorwał się do resztek wyrzuconych pod śmietnik. Taka dieta mu nie służy. Cały posiłek po paru godzinach został wydalony otworem, którym dostał się do żołądka.
Gary też w dniu dzisiejszym został poddany oględzinom. Druga dawka leku i badanie węzłów chłonnych.
Łącznie za leczenie obu psiaków zapłaciłam 255 zł. Koszty zostaną mi zwrócone z naszego subkonta . W poniedziałek zabiegowi sterylizacji zostanie poddana Gerda. Koszt operacji pokryją pieniądze z subkonta, którego zasoby znacznie nam się skurczą. Nowy Rok, nowe prośby o pomoc.... :)
Gary też w dniu dzisiejszym został poddany oględzinom. Druga dawka leku i badanie węzłów chłonnych.
Łącznie za leczenie obu psiaków zapłaciłam 255 zł. Koszty zostaną mi zwrócone z naszego subkonta . W poniedziałek zabiegowi sterylizacji zostanie poddana Gerda. Koszt operacji pokryją pieniądze z subkonta, którego zasoby znacznie nam się skurczą. Nowy Rok, nowe prośby o pomoc.... :)
środa, 5 stycznia 2011
Powrót Gizmo
Gizmo psiak adoptowany przez pewną kobietę z Dąbia został jej odebrany z powodu zaniedbania. Piesek przymarzał do betonowej posadzki pod schodami domu, w którym mieszkał. Nie mam pojęcia dlaczego tak skończył, w domu tej paniusi mieszka kochany drugi piesek i kot. Gizmo czeka na nowy dom w kojcu TOZ w Szczecinie.
Kiara mieszaniec labradora czeka na ratunek
1. IMIĘ: Kiara
2. PŁEĆ: suczka
3. RASA: mix labradora
4. WIELKOŚĆ : średnia
5. UMASZCZENIE: czarne
6. WIEK: 1-1,5
7. STAN ZDROWIA:bardzo dobry
8. KASTRACJA/STERYLIZACJA:nie
9.UPODOBANIA I NAWYKI : Kiara to przemiła, radosna i bardzo posłuszna suczka, która z niewiadomych powodów przebywa w przytulisku. Może uciekła pod nie uwagę właściciela, a może po prostu została porzucona? Tego się nie dowiemy. Suczka zamieszkuje zimną budę a jej wolność ogranicza metalowy łańcuch. Tęskni za dotykiem ludzkich rąk, zabawą, beztroskim bieganiem i ciepłym kątem. Ze względu na swój młody wiek, a także bardzo duże podobieństwo do labradora, jest na pewno pieskiem bardzo zdolnym i szybko się wszystkiego nauczy. Nie wiemy jak zachowuje się w domu, może potrzebuje trochę czasu i cierpliwości, a możliwe, że zachowuje się wzorowo. Na pierwszym spacerze od razu się w niej rozkochałam. Jest łagodna jak baranek, do kotów podchodzi z ciekawością, a w stosunku do innych psów jest bardzo delikatna i skora do zabawy(byliśmy świadkami jak do małego jamnika podchodziła z wielkim dystansem i spokojem). Gdy musiała zostać sama, na zimnym łańcuchu przy budzie, nie piszczała, ani nie szczekała. Jak na razie nie słyszeliśmy by wydawała jakiekolwiek odgłosy. Bardzo lubi gryźć kostki i inne smakołyki. Jedyne co jej teraz potrzebne w ten trudny dla niej czas, to właściciel, który dobrze się nią zajmie i będzie z nią już na zawsze.
Straż Miejska podjęła Kiarę na drodze między Stawnem a Kliniskami. Sunia błąkała się tam parę dni.
Baz jamnik zamarzający w budzie
Gdy wczoraj z Alinką dotarłyśmy do przytuliska w jednej z bud znalazłyśmy skulone, trzęsące się z zimna malutkie, wychudzone jamnicze ciałko. Chęci do życia to nie miało ani do kontaktu z nami. Wyciągnęłam siłą chłopaka( jak się okazało) z zimnej budy i szybko przytuliłam do siebie aby go jak najszybciej ogrzać. Nie trzeba być geniuszem aby wiedzieć, że jamniory to psiaki ciepłolubne długi pobyt na dworze podczas tak skrajnych warunków pogodowych może je zabić. Nie było innego wyjścia jak ratować piesa z opresji w jaką wpędził go " kochający" inaczej właściciel. Psiak trafił do przytuliska z Helenowa gdzie czas jakiś koczował przy szkole podstawowej nr3 i był dokarmiany przez dobrych ludzi. Baz ma bardzo powiększone węzły chłonne co wskazuje wyraźnie na toczący się proces zapalny.Ma tez krwiaka na lewym oku, ktory jest efektem silnego uderzenia. Psiak zamieszkał w domu tymczasowym mojej koleżanki Ingi. Jest wykąpany i w ciepełku oczekuje na nowy ( mamy już na oku) cudowny domek.
poniedziałek, 3 stycznia 2011
Proszę Was o pomoc !!!
Otrzymałam dzisiaj telefon z prośbo o pomoc dla.... człowieka. Nie mogę pozostać obojętna i mam nadzieję, że Wy też nie pozostaniecie. Jest takie miejsce pod Goleniowem gdzie mieszkają ludzie, którzy z różnych powodów popadli w spore tarapaty. Każdy z nich zasługuje na pochylenie się nad jego problemami. Niestety nie wszyscy spotykają na swej drodze dobrego ducha, który powiadomi świat o nieszczęściu. Bieda jest wstydliwa, biedę się wytyka, bieda to tabu i nie wszyscy potrafią do niej się przyznać. Jest pewien ktoś kto został skrzywdzony przez bliską mu osobę, pozostawiony bez środków do życia i bez jedzenia. Codziennie na piechotę ( ok. 4 km) chodzi do pracy i po ciemku z niej wraca. Pracuje bo wie, że z czegoś musi utrzymać swoje dziecko. Ten miesiąc jest najtrudniejszy. Do wypłaty pozostało mnóstwo czasu. Jeśli zechcecie pomóc to proszę o przynoszenie żywności do sklepu VESTIR ( ciucharnia) przy ul. Pocztowej ( wejście po schodach). Liczy się najdrobniejszy gest. Jeśli kochacie zwierzęta to kochacie też ludzi :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










