INTERWENCJE

Aktualne oferty psów przeznaczonych do adopcji:

PSY DO ADOPCJI

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolontaariat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wolontaariat. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 kwietnia 2012

Dzień po

          Jak wiecie wczoraj mieliśmy dzień otwarty w przytulisku. Otwartość miała polegać na odwiedzinach i jak najbardziej pożądanych adopcjach. Pogoda niestety pokrzyżowała na plany, nie bez znaczenia jest też odległość. Mieliśmy odwiedzin w sprawie adopcji dwie sztuki( jeden psiak ma dom - Tobi) Jedne odwiedziny dotyczyły wolontariatu. Chętne jednak okazały się osobami zbyt młodymi. Jeśli ich rodzice zechcą im towarzyszyć na spacerach to zapraszamy. Przyjechała Marta z mężem Cyprianem i wreszcie miałam okazję ją poznać osobiście. Oboje bardzo wspierają nasze poczynania zarówno finansowo jak i rzeczowo :)  Był też dziadek Heniek no wiecie ten z gazety goleniowskiej, który to jest najprawdziwszym dziadkiem naszej Weroniki. Zdjęcia porobił, pojadł ciasta i porozmawiał z nami. Czy ten dzień był porażką. Oczywiście, że nie. Ja prawie wieczna optymistka wszystko potrafię przerobić na sukces. Bezcenne były dla nas - Marty, Magdy, Eweliny, Agaty, Patrycji, Aliny, Weroniki, Emilki, Karoliny te godziny, które spędziłyśmy na spacerach, na sprzątaniu bud, na wspólnym biesiadowaniu przy cieście i kanapkach. Poznajemy się w takich momentach lepiej i więź między nami staje się trwalsza. 
 Nasz szatan Smutek przegryzł Magdzie nowego kalosza, mnie ( pomimo, że daje mi się głaskać i zna mnie najdłużej) znów usiłował uchlać. Amigo ze swojego kojca uczynił sadzawkę błotną gdyż namiętnie przewraca miskę z wodą. Nie powstrzymało go naprędce zbudowane korytko z płyt chodnikowych. Wodę wylał dziurę wykopał i uwalił się błotem po łokcie:) Gdy odjeżdżałyśmy wymęczone psiaki układały się w budach do popołudniowej drzemki. Mamy nadzieję, że były zadowolone z naszego towarzystwa.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Nareszcie coś się rusza

   Mamy pierwsze zapytania o Rendi. Tyle czasu już czekamy na jakiekolwiek zapytanie. Dziwi mnie zastój w jej kwestii, bo sunia malutka i bardzo mila. Wiem, że trzeba czasem wykazać moc cierpliwości. Napięcie daje się nam jednak we znaki.
Do nowego domku jedzie jutro kotka Koko. Serdecznie dziękuję Ani, która po mimo alergii dała DT tej uroczej koteczce :)
Mamy nadzieje na DT dla Łapka, który koczuje w brudnej kotłowni i już wygląda jak wypłosz. Jemu tez należy się szansa na lepszy los.
Myślcie o nas, wspierajcie myślami i dobrą energią. potrzebujemy tego jak kania dżdżu :)

środa, 8 lutego 2012

Rozdałyśmy prezenty

      Pojechałyśmy wczoraj we trzy do przytuliska aby rozdysponować prezenty jakie otrzymali nasi podopieczni. Okryłyśmy budy kocami i do środka poukładałyśmy tez sporo ręczników i koców. Psom wyraźnie się spodobało. Po krótkim spacerze psiaki poukładały się w swych ciepłych mieszkankach. Najzabawniej wyglądają Smutek i Klusek, którzy otrzymali dodatkowo ubranka z polaru. Smutek nie gniewa się na nas, że wygląda jak smerf, nawet chyba dostrzegamy u niego oznaki wdzięczności. Klusiu w czerwonym prezentuje się doskonale. Rosół psiakom smakował ogromnie, tylko Smutek miał problem ze spożyciem. Jego porcję dostał inny psiak.




środa, 1 lutego 2012

Zdjęcie Feli wyróżnione

   Kedyś otrzymalam od Michaliny linka do konkursu fotograficznego. Nagrodą w konkursie była karma. Rozesłałam go do znajomych. Nasza Marta wysłała zdjęcie Feli i.......... otrzymała wyróżnienie !!!!!!!





 A to nagroda, którą Marta przeznacza dla psiaków z przytuliska :)

wtorek, 31 stycznia 2012

Poszukiwane domy tymczasowe

   Nasza największą troską  jest obecnie znalezienie jak największej ilości odpowiedzialnych i choć trochę doświadczonych domów tymczasowych dla psów i kotów. Obecny czas to nie najlepsza pora aby psiaki spędzały ją w budach. Choć mają wyścielone sianko i śpią po dwoje w budzie to i tak nie jest im najcieplej. Co jeśli trafią do przytuliska szczeniaki, które w takich warunkach będą miały małe szanse  na przeżycie?
 Na czym polega bycie domem tymczasowym :
1. Zabierasz psa lub kota do swego domu ( od nas otrzymujesz: kocyk lub legowisko, karmę i bezpłatną opiekę weterynaryjna dla podopiecznego i wszelkie rady co do sposobu postępowania z podopiecznym .
2. Jeśli zwierzak potrzebuje leczenia sam w swoim zakresie odbywasz wymagane wizyty - my za nie płacimy.
3. Opiekujesz się zwierzęciem:  karmisz, bawisz się, wychodzisz na spacery. Jeśli potrafisz uczysz podstawowych komend i poprawnego zachowania w domu.
Nie możemy zagwarantować , że psiak czy kot zniknie z Twojego życia po kilku dniach. To może potrwać nawet kilka miesiący. Nie obiecujemy gruszek na wierzbie.
 Jeśli jesteś samotny lub nie wiesz co zrobić z wolnym czasem nie zastanawiaj się za długo. Obecnie potrzebujemy trzech domów tymczasowych. Jednego dla kota i dwóch dla psiaków, w tym jeden dla suni po zabiegu sterylizacji :)

sobota, 28 stycznia 2012

Zakup

      Dzisiaj zakupiliśmy dla psiaków z przytuliska 250 kilo siana.Marta,  Magda i jej tata przetransportowali cenny ładunek z Modrzewia do Miękowa. Nie musimy się już martwić, że psom będzie zimno.
Odwiedziłyśmy też Guliwera. Gospodarz pozwolił nam go zabrać na spacer. Chłopak, jak to ma w zwyczaju, wytarzał się w trawie. Widać było, że przechadzka sprawiła mu niezwykłą przyjemność. W poniedziałek lub wtorek samochód firmy Marsel przywiezie naszemu przystojniakowi budę :)

środa, 25 stycznia 2012

W odwiedzinach

Przy okazji pewnej interwencji w Białuniu znalazłyśmy miejsce pobytu naszego Guliwera. Na nasz widok chłopak oszalał ze szczęścia ale nasze serca posmutniały gdy stwierdziłyśmy, że w przytulisku miał o niebo lepsze warunki niż w obecnym miejscu pobytu. Guliwer ma kiepską budę ( po psie, który zapewne całe swoje życie spędził na łańcuchu i tak dokonał żywota) i stoi przypięty łańcuchem ok. 2 metrowej długości. właściciel adoptując go został poinformowany, że należy psu kojec zbudować. Nam powiedział, że to zrobi ale nie jest w stanie podać terminu. Na początku przyszłego tygodnia jedziemy tam z budą ofiarowaną przez firmę MARSEL i z konkretna prośbą o postawienie Guliwerowi kojca w przeciągu trzech tygodni. Jeśli właściciel nie spełni spoczywającego na nim obowiązku poprosimy Straż Miejska o interwencję.

piątek, 13 stycznia 2012

Koty z widokami na lepsze życie

   Długoletnia współpraca z wolontariuszami niemieckimi owocuje w kolejne miejsca opieki dla naszych zwierzaków. Dostaliśmy informacje, że otworzyło się nowe prywatne przytulisko i jest gotowe pomóc w znalezieniu domów dla kilku kotów z Polski. To przytulisko to po prostu dom tymczasowy dla większej ilości zwierzaków. Zaproponowano mi szansę dla kotów z naszego miasta. Wybór był prosty. Koty z przytuliska, które w okresie zimowym nie chcą mieszkać w postawionych tam budkach tylko koczują w kotłowni. Do wyjazdu kwalifikowały się trzy.

To dwie kocice i kocur z zeszłorocznego miotu, wszystkie niezdolne do rozrodu, przyjacielskie i preferujące domowe warunki. Niestety na dwa dni przed wyjazdem najmniejsza Zuzia ( szarobura) doznała urazu łapki i trzeba było udzielić jej pomocy. Od czwartku pomieszkuje u Marty. Biało bura para na jedną noc zamieszkała w pokoju mojego syna. Oboje dobrze znieśli drogę. Mam nadzieję, że znajdą dobre domy i zostaną otoczone należytą opieką. Jeśli tylko otrzymam zdjęcia to natychmiast je umieszczę na blogu. Reszta kotów pochodziła z domów tymczasowych ze Szczecina.Wszystkie  trafiły do nich z ulicy

niedziela, 4 grudnia 2011

Zrobilismy wszystko co w naszej mocy

  W sobotę nad ranem dotarła do nas surowica na parwowirozę. To jedyna szansa dla psów przebywających w przytulisku. Dziś podaliśmy ją ostatniemu psiakowi. Mam nadzieję, że pokonają chorobę jeśli je dopadnie . W sobotę Teri trafił do lecznicy, otrzymał kroplówkę nawadniającą  i dwa antybiotyki. Dziś wyraźnie lepiej się czuł. Biegunki dostała Fisia, ale pije wodę więc mamy nadzieję , że wszystko się ułoży.
  Jutro jadę zobaczyć co u psiaków. Serca nasze przepełnione są strachem o zwierzęta ale przynajmniej na dziś wiemy, że zrobiliśmy wszystko aby zwiększyć ich szanse na przeżycie. Trzymajcie kciuki !

piątek, 10 czerwca 2011

środa, 1 czerwca 2011

Spotkanie pod Platanami

Nasza ekipa
       W zeszłą niedzielę po raz drugi brałam czynny udział w corocznych spotkaniach organizacji pozarządowych organizowanych pod platanami na Jasnych Błoniach w Szczecinie. Nie zamierzam ukrywać, że nasze stoisko było jednym z najbardziej obleganych. Powodów było kilka, obecność zwierząt, różnorodność oferowanych fantów na licytacji ( wiele wykonanych przez wolontariuszy ) i fantastyczna atmosfera, której towarzyszyło dużo śmiechu i dobrej zabawy. Zebraliśmy trochę kasy dla naszych podopiecznych, poznaliśmy wspaniałych ludzi, przygarnęliśmy kilku wolontariuszy. Lakuś robił furorę, przeszedł się na kilka spacerów, poznał nowych psich kolegów. Alinka pojechała ze mną i bardzo nam pomogła :)