INTERWENCJE

Aktualne oferty psów przeznaczonych do adopcji:

PSY DO ADOPCJI

wtorek, 18 grudnia 2012

Majka - pożegnanie

    Jestem w środku wypalona i nie potrafię wypowiedzieć tego co czuje po tym jak wczoraj przeprowadziłam za tęczowy Most naszą ( bo to w zasadzie nigdy nie był mój pies)  dziewiętnastoletnią psinkę Maję.  Mała od kilku dni nie jadł i nie pila, gasła w oczach i bardzo chudła. Podtrzymywanie jej przy życiu przy pomocy kroplówek i zastrzyków wzmacniających wydało mi się bezsensem. Byłam przy niej do końca ,za co wdzięczna jestem lekarzowi, czułam jak wydala ostatnie tchnienie. Nie była sama w obcym jej miejscu z obcymi , choć bardzo czułymi ludźmi. Maja od kilku już lat ledwo widziała i nie słyszała. Przestała wychodzić na spacery z tata bo już jej sil nie starczało. Trafiła do mnie z ulicy ( czy to był zwiastun tego co będę robić?) Znalazłam ja pod byłym Pewexem jak krzątała się nie wiedząc co ma ze sobą zrobić. Zabrałam do domu. Niestety moje małe wówczas dzieci nie do końca ogarniały ideę posiadania zwierza w domu i w ten oto sposób Majka trafiła pod dach mojej mamy. Żyło jej się tam bardzo dobrze. Nigdy nie lubiła moich dzieci :) i naszego sąsiada Pana Zenka . tata nauczył ją szczekania na tego Pana, darła się w niebo głosy jak tylko pojawiał się na rogu, czuła, ze nadchodzi . Później przestała szczekać, nie dostrzegała jego sylwetki przemykającej drugą stroną ulicy. Po śmierci mojej mamy wróciłam na dawne śmieci, opiekę nad Majka przejął mój tata. Łazili sobie razem na spacerki do czasu aż Majce nogi odmówiły posłuszeństwa. Nie czułam się bardzo  związana z tym psiakiem a ona nie była związana ze mną.Żyłyśmy  obok siebie, ale to ja zawsze jeździłam kiedy trzeba było z Majką do weterynarza, kąpałam ją i strzygłam kiedy to wizyta u psiego fryzjera stawała się aktem okrucieństwa wobec tej starowinki.
To dziwne uczucie, czuć się takim pustym. Powinnam chyba czuć ulgę, że już nie cierpi, że jest szczęśliwa, że spotkała się moją mamą, którą kochała najbardziej na świecie. Nie czują nic- jest mi zwyczajnie smutno.

sobota, 15 grudnia 2012

Klusia

   Sporawy dwumiesięczny szczeniak w typie jag teriera znaleziony na ul. Rybackiej w Goleniowie czeka w DT na właściciela lub nowego opiekuna !!!




piątek, 14 grudnia 2012

Wystarczy chcieć

           Czasem tchu zaczyna mi brakować i argumentów aby ludzkie postępowanie wytłumaczyć sobie w sposób na tyle logiczny aby wydał mi się zrozumiałym. Ludzie dzwonią do mnie, że gdzieś tam zmarznięte koty siedzą i dra się z zimna . Opowiadam, że są to koty wolno żyjące, ze mają budki wystawione i takie tam i zaraz po odłożeniu telefonu do kieszeni lecę sprawdzić to miejsce. Idę i się zastanawiam jak można przejść koła zwierzaków i zadzwonić tylko do kogoś kto teoretycznie musi pomóc . Potem nachodzi mnie myśl, że w zasadzie to ja nic nie muszę- tylko mogę, że to mój wybór być powinien a nie przymus nagły. Jestem wolontariuszem- fakt- ale całej biedy tego świata na barki brać nie mogę bo załamią się me ramiona i upadnę. Ludzie kochani , zabierzcie od nas ten ciężar czasem tak przytłaczający, że wyć się chce. Pomóżcie nam pomóc. Jak że rzadko zdarzają się telefony typu - znalazłem kota, psa - dam mu dom na tę chwilę aż mi pomożecie w poszukiwaniu stałego domu dla niego. Balsam na moje serce. Kocham ludzi z inicjatywą. 
O losie każdy może ją mieć wystarczy tylko chcieć !!!
Ludziska z naszego miasta namiętnie dzwonią do SM aby zabierać koty z ulicy bo zimno, bo głodne. Kochani w Przytulu panują dokładnie takie same warunki - jest tam chłodno, ciemno  i do kitu. Kot wolno żyjący ma w mieście pozostać i radzić sobie . Takich kotów nigdzie nie przenosi się bo tu jest ich świat i ich trudne życie. Nie poprawiajmy natury na siłę, nie wyrywajmy półmartwych ptasząt z ich zaciśniętych szczęk , bo ptasię tego nie przeżyje a kot głodny pójdzie i ponownie zapoluje.
Mądrze opiekujmy się zwierzakami bezdomnymi, cichaczem otwierajcie okienka piwniczne, dokarmiajcie te koty, zgłaszajcie do nas , że są chore, leczcie je za nasze ( od Was ) pieniądze, wyłapujcie i zawóźcie na zabiegi kastracji i sterylizacji, sprzątajcie po nich tak aby nie przeszkadzał pozostawiony bałagan. Niech te działania mają ręce i nogi i korzyść wszystkim przynoszą.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Spinka

            Dramatycznie potrzebujemy nowego niepracującego DT dla Spinki. Sąsiadka naszej wolontariuszki złożyła skargę na nią bo sunia strasznie płacze pod jej nieobecność. Jeśli nic nie znajdziemy to Spinka trafi do przytuliska ):

Fibi



       Mala cudowna sunia z przyciętym ogonkiem podjęta w Białuniu czeka na ratunek przed zimnem, ciepły dom i ręce do głaskania !!!





Kasper

  Malutki, wychudzony psiak w typie jamnika( długaśny niskopodwoziowy ) przesympatyczny znaleziony w Goleniowie na ul. Kościuszki. Biedak marznie w przytulisku. Ma krótką sierść, ktora nie daje mu ochrony przed zimnem. Proszę o pomoc dla malca ):








wtorek, 4 grudnia 2012

Łoker ma się dobrze

    Nasz czworonożny kolega doskonale znosi chodzenie w gipsie. Już nawet biega podpierając się sztywną łapą. 11 grudnia jedziemy zdjąć gips. Dowiemy się jakiego rodzaju zabiegi będą mu potrzebne aby w pełni powrócił do zdrowia. Dzięki Wam czynimy cuda. Łączymy pragnienie , marzenia z pieniędzmi i umiejętnościami lekarzy,  co daje fantastyczną mieszankę  polepszającą jakość życia :) Bardzo dziękujemy za pomoc !!!


Tak wyglądała łapa Łokera przed operacją

teraz wygląda tak