INTERWENCJE

Aktualne oferty psów przeznaczonych do adopcji:

PSY DO ADOPCJI

czwartek, 17 stycznia 2013

Nala



 Nala  6 stycznia otrzymała antybiotyk a jej rana została wstępnie oczyszczona. W domu odkryłam dwie kolejne rany po wewnętrznej stronie tylnych nóg. W związku z faktem iż psina jedną z nóg dziwnie stawiała ( wydawało się, ze  przypadkiem ją stawia poprawnie) pojechałyśmy z nią do Szczecina. Prześwietlenie nie wykazało  złamania natomiast liczne ropnie w udzie. Doktor zadecydował o założeniu drenu. Niestety na drugi dzień skóra wokół drenu zaczęła się zwyczajnie odrywać. Rana znacznie się powiększyła. Kolejna wizyta , tym razem ( przy okazji) w Nowogardzie.  i decyzja, że trzeba to tak zostawić. To co martwe samo musi odpaść. No i odpadało. Znów wizyta w Szczecinie , pierwsza decyzja, że Nala zostaje na przeszczep i po paru godzinach zmiana, że można ją zabrać do domu bo ran musi się jeszcze oczyszczać. Dwa razy jada do Szczecina. Jutro wiozę ją po raz kolejny. Tym razem mam nadzieję, że rana jest już gotowa do przeszczepu. Wygląda nieporównywalnie lepiej jak kilka dni temu. Codziennie zmieniam opatrunki i smaruję ją ozonellą, która wpływa na odbudowywanie się komórek.





Sunia robi ogromne postępy. Już biega, bawi się z psami, tarza się na śniegu, podrzuca zabawki. Przedwczoraj po raz pierwszy zeszła po schodach tarasu ( a bardzo się schodów bala, ciągle musiałam ją znosić) a dziś po raz pierwszy weszła samodzielnie. Cóż to za widok jest przepiękny. Ktoś kto po wszystkim wybierze sobie tego psa za przyjaciela będzie miał wielkie szczęście i radość. Sunia zasługuje na dobry i czuły dom. Takiego będziemy jej szukać :)

środa, 16 stycznia 2013

Nasz Lutek bohaterem

  Może już go nie pamiętacie. Lutek to szalony był piesek. Na pomoc przyszła mu Ala , która opiekowała się pieskami w Drogoradzu. zamieszkał tam w kojcu i stamtąd   trafił do adopcji. Otrzymałam wiadomość, ze uratował życie swojemu panu. Obudził go gdy zaczęła się palić kuchnia. nasz kundelek to niezwykły psiak. Jego opiekunowi gratulujemy wyboru a Lutkowi życzę długich i szczęśliwych lat życia :)


niedziela, 13 stycznia 2013

Rasti


1. IMIĘ: Rasti
2. PŁEĆ :samiec
3. RASA: mix
4. WIELKOŚĆ:będzie duży
5. UMASZCZENIE:brązowo czarny
6. WIEK: 2 miesiące
7. STAN ZDROWIA :  dobry
8. KASTRACJA/STERYLIZACJA: nie
Maluszek został znaleziony na poboczu drogi w Pucicach .W chwili obecnej jest już całkowicie sprawnym psem, który daje wiele radości swoim opiekunom. Malec jest towarzyski, uwielbia przebywać na świeżym powietrzu i tarzać się po trawie. Rozkopywanie kretowisk to też świetna zabawa. Wyprowadzany często nie brudzi w domu. Przesypia noce ale musi czuć bliskość swojego opiekuna. Nie pozostaje sam w domu. Rasti będzie dużym psem i dlatego trzeba będzie zapewnić mu odpowiednią dawkę energii. Rasti uwielbia zabawy z kotem , pluszakami i wszelkimi rzeczami, które mogą przysporzyć maluchowi odrobinę rozrywki. Konsekwentne i odpowiedzialne postępowanie opiekuna uczyni z tego psa idealnego towarzysza życia.
Kontakt w sprawie adopcji :608020331




sobota, 12 stycznia 2013

Szkoda mego czasu



 Na pewne sprawy.......................... całą korespondencję przekazałam prawnikowi, który po zapoznaniu się z nią zdecyduje co z tym dalej robić. Smutne, że drobne rzeczy mogą wywołać taką burzę niepotrzebnych słów, gróźb i złości. Zapomniałam o...... czymś. Dowiedziałam się, że jestem niemiła ( czasem jestem) , leniwa
( z rzadka) , niegrzeczna ( nie byłam choć ta osoba wylała całą niechęć do tego świata na mnie ) , i choć ktoś wyraża o mnie swoje subiektywne opinie to mi odbiera to prawo, pragnie decydować o tym co mam pisać na blogu, chce abym usuwała zeń treści, które wcześniej z własnej woli mi udostępniła nie zaznaczając , że są tej osoby własnością. i nie życzy sobie ich publikowania.
Groźby ( było ich dwie) to ciekawa sprawa. W moim subiektywnym odczuciu dość poważna.
Ja muszę być silna, zdrowa, nie mieć kłopotów, nie czuć bólu straty za to inni mają do tych przypadłości prawo no i współczucie trzeba w związku z tym okazywać. ja mam być robotem, bez uczuć i słabości. Do słabości prawo mają inni. Szacunek przynależny się ludziom wszystkim , nie tylko starszym ode mnie, słabszym, bardziej schorowanym,  nie wiedzieć czemu myślącym, że los mógł ich bardziej doświadczyć niż mnie. Szacunek zdobywa się w sposób inny moim zdaniem. Na przykład  wybaczając i odpuszczając sobie, nie zastraszając. Ja wybaczam . Zwyczajnie nie rozumiem jak w sobie można nosić tyle słów, tyle goryczy, żalu, jak można grozić drugiemu człowiekowi i próbować go zastraszyć krzywdą jaką można  mu wyrządzić ?
P.S.
Mój tata do mnie mówi, że nie można go denerwować bo on jest nerwowy . Ja nie jestem nerwowa? Mnie też nie można denerwować - nikogo nie można. Tak jak szybko potrafię się wkurzyć , tak szybko mi przechodzi. Mojemu tacie przechodzi trochu dłużej :)

Nala

     Jeśli ktoś stracił tego psa niech żałuje, jeśli nikt go nie szuka to jest kiep. Psinka pomimo cierpienia ma doskonały nastrój, bawi się piłką. Przez kołnierz wpada na wszystkie sprzęty w domu. Chce bawić się z psami ale jeszcze nie może. Poszczekuje na kota, który robi wielkie oczy gdy widzi dziwoląga z różowym czymś na głowie. Duży płat skóry odpadł z uda Nali, nerw kulszowy nadal nie działa jak należy. Dziś jedziemy do lecznicy w Szczecinie, zobaczymy co zdecydują. Trzymajcie za nas kciuki, abyśmy dojechali i wrócili szczęśliwie :)
Ten kto stanie się nowa rodziną dla tego pieska będzie ogromnym szczęściarzem !!!

piątek, 11 stycznia 2013

Podziel się z nami


Nadchodzi czas rozliczenia się z fiskusem. 1% podatku dochodowego przepadnie jeśli nie zadeklarujecie komu może zostać przekazany. Wybór należy do Was. Obdarujcie jakąś organizację pieniędzmi, które i tak zostały już pobrane. To Wasze pieniądze i nie pozwólcie aby się zmarnowały !!!
Co trzeba zrobić aby TOZ Koło w Goleniowie stało się beneficjentem tych pieniędzy  :
Wypełnić odpowiednią rubrykę w rocznym zeznaniu podatkowym (PIT-36, PIT-36L, PIT-37, PIT-28, PIT-38) w komórce zaznaczonej jako wniosek o przekazanie 1% podatku należnego na rzecz organizacji pożytku publicznego (OPP) podać:
1. Numer wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego (KRS)
0000154454
3. Wnioskowaną kwotę, która nie może przekroczyć 1% kwoty podatku należnego w zaokrągleniu do pełnych dziesiątek groszy w dół.
I KONIECZNIE DODATKOWO:
w komórce „Informacje uzupełniające”
(poz. 128-130 - PIT-28, poz. 307-309 - PIT-36, poz. 107 - 109 - PIT-36L, poz. 126-128 - PIT-37, poz. 60-62 - PIT-38);
"Deklaruję przekazanie 1% podatku na rzecz Koła TOZ w Goleniowie"
Tylko dzięki tej informacji pieniądze zostaną w Goleniowie, ocalą wiele zwierzęcych istnień od bólu i cierpienia.Zapewnią opiekę lekarską, pomogą sfinansować zabiegi chirurgiczne. Zapobiegną bezdomności zwierząt.

Misiu -pożegnaie

  Chyba tak miał na imię. Był bardzo stary. W ostatnim czasie otrzymałam kilka telefonów o tym, że krząta się po Goleniowie. Misiek mieszkał całe swoje życie na terenie  gdzie kiedyś była hurtownia SYSTEM, tam były ulokowane magazynu GS-u . Gdy teren przejął SYSTEM pies pozostał. Pracownicy dokarmiali go, miał tam kojec i budę. Po tym jak przenieśli się po sąsiedzku psa "opieką" przejęli pracownicy kolejnego zakładu. Jeszcze jesienią zaszłego roku byłam tam pytając się o Misia. zapewniono mnie, ze głodny nie chodzi a że wędrowiec z niego to pozwalają mu łazić. Pies nigdy nie dal podejść do siebie. Sama pewnego razu latałam za nim z karmą po mieści i nic. SM niejednokrotnie usiłowała podjąć Misia, on jednak zawsze wychodził z obławy wolny.. Jego kręgosłup wygięty był pod ciężarem przeżytych lat, kuśtykał na jedną nogę. Wielu mieszkańców Goleniowa spotykało go na swojej drodze. W ostatnim czasie Miś często kręcił się po mojej dzielnicy, obchodził teren, patrolował okolicę. Wreszcie otrzymałam telefon że nie przemieszcza się, że daje się pogłaskać, że leży w jednym miejscu. Powiadomiono SM, która przewiozła  Misia do Przytula. Zastałyśmy go w środę w budzie. Od dwóch dni nie wychodził. Dziewczyny włożyły mu miskę z karmą i wodą. Pojadł trochę i popił. Był bardzo osłabiony i wychudzony. Widać było, ze żegna się z tym światem. Tylko dlaczego musi żegnać się w takim miejscu i nie wiadomo jak długo. Poprosiliśmy lekarza aby zbadał jego stan. Misiu umierał. jego serce bilo z ledwością a z nosa wyciekała brunatna maź a jego ciało było bardzo wychudzone.
Nie godzę się na takie umieranie, kiedy nikt nie pogłaska i nie przytuli, nie zajrzy, nie doglądnie. Nie godzę się na konanie w samotności. Misiu został poddany eutanazji. Była przy nim Magda. Historia życia Misia smutną mi się nie wydaje. Był niezależnym, samobieżnym szczęśliwym , dumnym psem. To dar, że mogliśmy skrócić jego cierpienie i samotność. Misiek biega ( w to wierzę) po lakach niebieskich i ma wokół siebie wielu przyjaciół. Nie marznie w budzie, nie gaśnie w samotności. Uważam, że odchodzenie z godnością należy się każdemu cierpiącemu zwierzęciu i tego będę się trzymać.