INTERWENCJE

Aktualne oferty psów przeznaczonych do adopcji:

PSY DO ADOPCJI

środa, 30 stycznia 2013

Zaginąl

 Na początku grudnia zeszłego roku opuścił posesję i do dziś nie powrócił długowłosy owczarek niemiecki. Na szyi miał czerwoną obrożę. wabi się Simba.Kontakt do właściciela  883 605 863.


Ubój rytualny

  Słucham trojki radiowej, na niej się wychowałam a Kuba Strzyczkowski idolem mym jest. Wczoraj w swojej audycji podjął temat uboju rytualnego. Zaprosił do audycji jednego posła ( nazwiska nie pamiętam ). Pan poseł na samym początku zrobił z siebie  ( no co mam tu napisać aby poprawną być? ) mądrego inaczej bo zwyczajnie nie wiedział cóż to jest ten ubój rytualny a jest posiadaczem rzeźni :/ Oczywiście poseł jest za tym aby w Polsce można było zwierzęta w ten sposób zabijać ( okrutnik)
Otóż jednym z powodów, że u nas czyni się to w ten sposób jest pochylenie się w stronę mniejszości religijnych , które to mięso z takiego tylko uboju spożywać mogą. Co się jednak okazuje, że 90% takiego mięsa jest eksportowane i zjada je większość religijna w krajach dokąd jest wywożone z grubą kasę.
W programie wypowiadała się też kobieta z gminy żydowskiej ( nie jestem antysemitką ) , która mówiła o tym, że jeśli zostanie zakaz wprowadzony u nas to mięso, które już jest drogie podrożeje kilkakrotnie. Ja szanuję poglądy religijne, jestem tolerancyjna ale do cholery jasnej tu jest Polska i nie chcę aby  w imię wolności religijnej łamane były prawa zwierząt. Mam pomysł , niech wszyscy Ci którzy zgodnie ze swymi przekonaniami religijnymi muszą spożywać mięso zwierza, które wykrwawia się na śmierć przez ok 3 minuty przejadą się do takiej rzeźni i spojrzą w oczy śmierci zadawanej w ten sposób ! Bóg jest jeden i ten sam. Dlaczego ludzie tak wszystko komplikują. Życie nie powinno się składać z wyrzeczeń. Gdy ludzie się smucą to i Bóg jest smutny. Nie wiem jaki jest jego stan gdy słyszy wołanie o pomoc wszystkich zwierząt, które w durny sposób są zabijane na tym padole. Gdy moja droga na tej ziemi się skończy, mam nadzieję dowiedzieć się czegoś na ten temat .

wtorek, 29 stycznia 2013

Norki - temat rzeka

  wiem jestem cyniczna . Bronię praw zwierząt do wielu rzeczy a spożywam je codziennie. Obłuda? Raczej przywiązanie do tradycji , kuchni, gotowania. Lenistwo? Możliwe.
Pisałam o tym już wcześniej. Nie wierzę, że  zginie mniej zwierząt w tym kraju tylko dlatego że przestanę jeść mięso. O tym, że przestanie je jeść duża liczba ludzi zapomnieć trzeba bo to mrzonki.
Jeśli życie zwierząt gospodarskich godniejszym stać się może a ich śmierć nie będzie naznaczona cierpieniem podczas transportu, bólem i świadomością umierania to w tym kierunku raczej moje działania skierować skłonna jestem. Czy mam prawo oceniać ludzi - rzadko sobie je daję a jeszcze rzadziej korzystam z niego publicznie.
Rzecz będzie o futrach. jestem przeciwniczką chowu zwierząt na futra. Powszechnie wiadomym jest, ze nasze województwo jest zagłębiem hodowli norek. Jaki żywot te zwierzęta wiodą wiadomo, o tym, żeby je wszystkie wypuścić mowy być nie może. Można zabić na te cholerne futra wszystkie żyjące na fermach zwierzaki, matek nie zapładniać i po kłopocie będzie.
 Nie dalej jak wczoraj dowiedziałam się, że norki są u nas hodowane między innymi dlatego aby zjadać resztki po uboju brojlerów. utylizacja tych resztek była by niezwykle kosztowna, zatruła by środowisko i takie tam pierdy. jest zwyczajnie potrzebna i basta. 
Pytanie jedno mnie tylko nęka- Jak dają sobie radę z odpadkami produkcji zwierzęcej kraje, w których wprowadzono zakaz hodowli norek ? Czy w tych krajach nie produkuje się brojlerów, nie ma rzeźni i zakładów przetwórstwa mięsnego ?
Za tymi futrami stoją ogromne pieniądze i masa zatrudnionych ludzi. Wiem oni wszyscy pragną utrzymać rodziny tylko, że chyba takich bzdur nie wymyślają aby za argumentować swoje zaangażowanie w ten przemysł.
Ostatni dowiedziałam się że na pewnym spotkaniu ludzie zaangażowani w produkcję ( idealne słowo )  zwierząt futerkowych złożyli propozycję pewnemu włodarzowi - dofinansowania budowy przytuliska. ten odparł , że z tym gmina da sobie radę  i padła propozycja aby środki przekierować na sport lub kulturę.
 No to fajowo , że takie oferty są składane . Nie mam żalu, że nie dołożą się do budowy Przytula w Budnie - pieniądze nie śmierdzą i nie jest na nich napisane skąd pochodzą. Pytanie brzmi dlaczego tak hodowcom i producentom ze świata norek zależy aby dopomóc lokalnej społeczności, czy jest coś na rzeczy, czy węszą zmiany, czy boją się reakcjonistów ? Może się czegoś obawiają , może mają coś do ukrycia ?
Tysiące norek ginie co roku w naszej okolicy po to aby próżne baby w Chinach i Rosji mogły na swoje tłuste ramiona założyć płaszcz utkany ze śmierci ):
 Jakie zwierzęta zjadają ich mięso? Zna ktoś odpowiedź? Czy ich życie było godne ? Czy mają prawo do godności i szacunku. Czy ja mam prawo wypowiadać się w ich imieniu?

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Dla tych co wiedzą

   Nie trać nadziei, nigdy. Powtarzaj te słowa jak mantrę bo czasem tylko one Ci pozostały. Gdy pogrążysz się w smutku i rozpaczy to niczego nie zmieni, świat nie stanie w miejscu tylko dlatego, że Twoje serce wyje z bólu. Morze łez zalewa Twe oczy, bezsilność otula Cię zimnym i mocnym ramieniem. Nie poddawaj się. Ogrzej się dobrym słowem i ramieniem druha co czuje jak Ty i wie przez co przechodzisz. Nie zmieni się nic jak przestaniesz wierzyć i ręce opuścisz w geście poddania. Otrząśnij się z trwogi jaka ogarnęła Twoje serce. Takie rzeczy zdarzą  się jeszcze nie raz. Nie możesz być na to przygotowana, bo nie Tobie o tym decydować. Ból i smutek zamknij w skrzynce do, której rzadko zaglądać będziesz. Nie oglądaj się za siebie, nie rozpamiętuj idź dalej, rób swoje. Trzymaj się !!!

sobota, 26 stycznia 2013

Skąd biorą się dobrzy ludzie

   ciągle się nad tym zastanawiam. Jak wygląda proces, jak pojawia się myśl w głowie , że może  adoptuję psa czy kota, nie kupię tylko zwyczajnie odpalę komputer i poszukam  a jeśli mi się spodoba to zadzwonię do opiekuna i porozmawiam. To zaprawdę trudniejsze jest niż po prostu pojechać wyciągnąć z portfela kasę zapłacić i wrócić do domu. Wolontariusze to często pytania przedziwne zadają, potrafią być wścibscy ( kiedyś patrząc na wystający brzuch zapytałam w prost czy babeczka jest w ciąży - Marta omal nie zemdlała :) Babka w ciąży nie była. W tamtym przypadku nie byłam dość natarczywa bo kobietka po tygodniu psa oddała ): Pytamy o zasoby finansowe, stan rodziny, plany na przyszłość. najłatwiej jest z tymi ludkami co zwierza mieli i chcą następnego. wiedzą co ich czeka. A czeka sporo.... radości przede wszystkim z patrzenia na włochatego stwora na czterech ( czasem na trzech) łapach. Troski czeka też o zdrowie, dobre samopoczucie. Czasem też i trudne chwile się zdarzają - zeżarty mebel, zdarta tapeta, porysowane pazurami podłogi, spałaszowany kotlet . Cóż począć. Psia i kocia miłość przeróżne ma oblicza. Trzeba być gotowym. Czasem można się przygotować.
Gdy otrzymuje telefon i czuję, że któryś z psiaków oczekujących na adopcję może dostać to na co zasługuje to taki niepokój i napięcie mnie ogarnia, jak sprawa dotyczy trudnej adopcji to wzruszenie ściska mnie za szyję i czuję się tak jakbym Pana Boga za nogi złapała.
Pojawiła się nadzieja na dom dla Bulbuli ( Bulba i Grubson) . Nie wiem czy spełni się nasze marzenie, nie wiem czy Pan przyjedzie jutro ich zobaczyć. Niczego nie mogę być pewna a mimo to popłakałam się i nadal jestem wzruszona.
One przez ponad trzy tygodnie nie wychodziły na spacery, Grubson wykopał wielką dziurę pod budą i siedział tam przez cały czas jak byliśmy w Przytulu. Uciekał od wyciągniętych w przyjaznym geście dłoni. Pierwsza zaczęła wychodzić Bulba ( wiadomo kobiety są odważniejsze) , Grubego trzeba było wynosić na rękach i siłą ciągnąć na smyczy aby choć ze dwa kroki zrobił. Wynosiliśmy go i wnosiliśmy aż pewnego dnia się udało. To wszystko to zasługa Mary, która niezwykle poświęciła się dla tych psiaków.
 Teraz wystarczy otworzyć kojec a dwie uśmiechnięte mordy pędzą na nas, dopadają naszych kolan i dłoni, witają się ze wszystkimi. to już jest inna bajka i zupełnie inne psy. Nie ma w nich lęku. Przybiegają na zawołanie. Bulba po sterylizacji roztyła się ale pomimo tuszy jest niezwykle sprawna i szybka. Jej tłuste boczki przepięknie falują gdy biegnie po lesie. wytrzeszczone oczy Grubsona bacznie patrolują okolice i pilnują towarzyszki życia, bez której  zapewne by zdechł.Jej obecność daje mu siłę i wole życia, codzienną radość.
Jakie mieli życie wcześniej , każdy z nas aż boi się wyobrazić. jakie chcemy żeby mieli każdy z nas wie.
Może marzenie się spełnią i dziewczyny zawiozą tę parę do nowego domu. Może dostaną to czego nie miały, może się spełni .......
Ciekawa jestem tego człowieka, którego głos usłyszałam w słuchawce. Czy starczy mu zdecydowania i myśl, która pojawiła się mu w głowie aby uratować od zapomnienie te dwójkę rozbitków przerodzi się w czyn ?

czwartek, 24 stycznia 2013

Trzy siostry

   Trzy malutkie sunie mieszkają z mama , i starszym rodzeństwem w ciężkich warunkach. Za dwa tygodnie zabieramy maluszki do DT aby nauczyły się samodzielnie jeść i  pić. Na razie muszą pozostawać z mamą, która  je karmi.Odrobaczymy, odpchlimy zaszczepimy. Oczekujemy na deklaracje adopcji kruszyn, które wyrosną na średniej wielkości piekności :)








środa, 23 stycznia 2013

Harlej

  ma ok. 3 lata, tak przypuszczamy. Uciekinier :) potrafi przejść po siatce i wydostać się z kojca. Nie odchodzi jednak od Przytula. Fantastyczny ma charakter. Piękny pies. Jest jedna osoba co spaceru z nim już doczekać się z nim nie może. Skradł jej serce ale niestety nie może trafić do niej do domu. Czekamy  na nowego opiekuna dal Harleja