INTERWENCJE

Aktualne oferty psów przeznaczonych do adopcji:

PSY DO ADOPCJI

czwartek, 19 grudnia 2013

Figa i Figiel

Trafiły do nas kolejne dwa szczenięta. Niemiłosiernie podobne są do dwóch poprzednich Igraszek . Niestety najpierw przebywaly u mnie co dla obojga skończyło się parwowirozą. Każdy mlodizk, ktory prekroczy próg mojego podwórka jest narazony na zachorowanie. Oprócz troski o nowe domy dla psów dochodzi troska o ich zdrowie, zycie i oczywiście koszty leczenia. 
Kochanie te pieski gdzieś mieszkały, mają matkę , matka ma opiekuna a opiekun sąsiadów. Prosimy o kontakt jeśli ktoś z Was rozpozna maluchy.

Figa

Figiel








Stan ich jest zadowalający. Dostały surowice , wszystko idzie ku lepszemu. Do adopcji będą w przeciągu kilku kolejnych dni.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Nowe przytulisko

to kompletna klapa. Cóż z tego, że będzie częściowo zadaszone, oświetlone i z bieżącą wodą  , skoro jego powierzchnia jest kilkukrotnie mniejsza od powierzchni obecnego przytula. Nowy obiekt nie zapewni schronienie tylu psom co stary, nie da się w boksach o kształcie kiszki wstawić dwóch bud ( oby się zmieściły te , którymi dysponujemy). Materiały jakie zaproponował projektant muszą być ściągane z huty ( a mogły być użyte ogólnie dostępne.
Obecnie każdy z kojców w Miękowie ma powierzchnię 25 metrów kwadratowych, prawie w każdym stoją po dwie budy. W krytycznych miesiącach przetrzymywanych tam było 17 psów. Nowe boksy mają po niespełna 2 metry szerokości. jestem pewna, ze będą kłopoty z przeniesieniem bud. Osoby , które miały wpływ na podejmowanie decyzji w związku z tą inwestycją nie widziały przytula w Miękowie, kompletnie nie wiedziały o czym jest mowa gdy mówiłam, ze można zmniejszyć wielkość boksów o metr dzięki czemu zyska się dwa dodatkowe kojca a zwierzętom i tak ciasno nie będzie.
Usłyszałam, że pięć metrów kwadratowych dla psa to i tak powierzchnia większa niż niejeden człowiek w mieszkaniu swoim dysponuje. Przypominam, że mamy trochę inne potrzeby. Ludzie potrzebę ruchu realizują poza mieszkaniem psy też. Psy potrzebują więc więcej powierzchni aby wyładować energię , Kolejny fantastyczny pomysł to wstawienie do kojców mniejszych bud. To nie ważne jakiej wielkości pies tam zamieszka, ważne, że buda jakaś będzie tam stała.
I jeszcze jeden kwiatek - nie ma wskazań w przepisach co do wymagań jeśli chodzi o wielkość powierzchni kojców w schroniskach czy przytuliskach . 
Moje pytanie wobec tego brzmi - po co wydawać 150000 tysięcy na budowę klatowiska skoro można było pospawać klatki, takie dwa na dwa metry i powsadzać doń psy. Taniej by wyszło i cel byłby osiągnięty. Zapewniono by opiekę bezdomnym psom w gminie.
Pan, który projektował owo miejsce nie pokusił się o odwiedziny w Miękowie, gmina pożałowała miejsca na działce zabrakło tu troski o szczegóły. Mówiliśmy tym samym językiem o dwóch różnych obiektach.

psia kupa

    Na wiosnę GG znów zamieści przepiękny artykuł o psich odchodach zalegających na chodnikach i skwerach. Jak co roku oczom naszym ukarzą się odchody poddanie działaniu śniegu, deszczu i mrozu. Widok przepiękny. Kochani moi współmieszkańcy , naprawdę niewiele trzeba aby ten stan rzeczy zmienić. Wystarczy , takiego co się pochylić nad tym co z psiej pupy wyszło nie potrafi,  podejść i grzecznie poprosić aby skarb ów zabrał ze sobą lub do kosza na śmieci wyrzucił. Plonie rumieńcem twarz winowajcy lub ewentualnie stek wyzwisk na nas spada. Jeśli jednak nie podoba się obywatelom fakt , że inny obywatel jest brudasem to wyzwiska nie powinny powstrzymać od okazania postawy obywatelskiej.
Zbieram się w sobie żeby zachować się w tej kwestii jak należy, zbieram ... a jak się zbiorę to będzie bolało. Nasze miasto to nie kuweta jest !!!

inna kategoria

   Czasem mogłabym odnieść wrażenie, że jestem osobą gorszej kategorii. Przyczyn można doszukiwać się kilku. Jedną z nich jest posiadanie licznego stada zwierząt. Kiedy tak sobie spacerujemy po chodnikach naszego miasta okazuje się, że poprawnością  wielką jest ustąpić matkom z wózkami, lub ewentualnie z dzieckiem swobodnie poruszającym się obok. Na pewno należny zejść z drogi rowerzyście poruszającemu się po chodniku. Sama , nie powiem, też czasem jeżdżę chodnikiem, ale zawsze gdy widzę pieszego schodzę z roweru a po pasach to już nigdy nie przejadę tylko rower przeprowadzam.
Krew mi się gotuje , jesteśmy takimi samymi użytkownikami tych trotuarów i co najważniejsze sprzątamy po naszych psach kupy ( Ja i Michalina ). 
Nijak nie mogę się doszukać różnicy między matką dwójki dzieci a mną , posiadaczką w tym momencie czterech psów ( w tym jeden nie wychodzący na ulicę ) . Zbliżam się do pięćdziesiątki, wychowałam dwójkę dzieci, niby dlaczego mam schodzić z drogi komuś kto ze swym przychówkiem zajmuje całą szerokość chodnika.
Nikt z nas ani lepszy ani gorszy nie jest. Posiadanie dzieci czy zwierząt nie uprawnia do tego aby zachowywać się jak cham . Jeśli zaś chodzi o rowerzystów popalających bez oświetlenia i na siłę pchających się na zwierzęta to oświadczam, że zamierzam dać odpór tej masie.Nie ustąpię i koniec. Szosa to jest miejsce dla rowerzystów zaś w miejscach niebezpiecznych można wejść na chodnik i go przeprowadzić . 

wtorek, 3 grudnia 2013

Balbina

   Do domu Marty trafiła , zabrana uprzednio z przytula, ruda malutka suczka. Otrzymała imię Balbina a przydomek - Grubcia. Pulchna jest odrobinę. Znaleziono ją w Białoniu a pochodzić może  zewsząd. Może ktoś z Was rozpozna malutką i da znać właścicielowi, że jest i, że czeka : )






Mikołajki

 Szykujemy się dość intensywnie do Mikołajek. Pierniki już upieczone, torebki na psie ciasteczka zrobione, ozdoby choinkowe w kształcie zwierzaków trzeba pomalować lakierem. W czwartek wielkie pakowanie i szykowanie. Nasze stoisko będzie stało w tym samym miejscu co w zeszłym roku. Po prawej stronie Plant, przy murze. Będzie barszczyk gorący i paszteciki z kapustą i grzybami. Będzie można nabyć nasze gadżety, trochę ozdób, muffiny. Życzenia będzie można złożyć na kartkach zwierzętom pod choinkę, która przy naszym stoisku stała będzie :) . Cały dochód  jaki uzyskamy w tym dniu zostanie przeznaczony dal bezdomnych zwierzaków z naszej gminy.
 Przybywajcie nasi przyjaciele !!!

Co u nas

Malutkie Igraszki mają fajne , doświadczone domy. Ludzie, ktorzy je zabrali do swych serc mieli psinki po kilkanaście lat. wiedzą jak kochać oddanie i prawdziwie. Podoba mi się. W domu już nie słychać tupotu malutkich nóżek ( obie ważyły po dwa kilo) , nie zbieram już małych kupek i nie wycieram ciągle szczochów. Lubię jak są maluchy, cieszę się, że mogę im pomóc . Myślę wówczas o ludziach , którzy je tak po prostu wyrzucają. Nigdy tego nie zrozumiem.
W domu pozostał Ponti, który fantastycznie opiekował się Igraszkami. zaglądał do kojca gdy spały, lizał po mordkach, bawił się z nimi zabawkami, pozwalał ciągać się za uszy. Okazał niezwykłą dojrzałość choć sam jeszcze dzieckiem jest. Ma ogromny potencjał ten piesek, łatwo można skorygować jego niektóre potknięcia. W domu zachowuje czystość i jest spokojny. Czasem poszczeka gdy zaniepokoją go odgłosy z ulicy. Kocha nas wszystkich i z uwielbieniem wspina się po odrobinę pieszczot. Na spacerach coraz rzadziej szczeka na inne psy, podchodzi do nich , wącha i pomerduje ogonem. Bardzo lubi wszystkich przechodniów. Koniecznie chce się witać.
Jestem przekonana, ze znajdzie dobry , kochający dom, bo jak każdy psiak zasługuje na tego jedynego opiekuna :) Czekamy !!!