INTERWENCJE
- akcje charytatywne (27)
- edukacja (11)
- interwencje (11)
- pogaduszki (235)
- w nowym domu (114)
- wolontariat (60)
wtorek, 17 maja 2011
Remi w domu tymczasowym
W dniu wczorajszym przewiozłyśmy Remiego do domu tymczasowego Basi w Policach. Podróż trwała w nieskończoność ponieważ z powodu wypadku na Gdańskiej przejazd przez Szczecin był niemożliwy. Jazda na miejsce zajęła nam dwie i pół godziny natomiast powrót do Goleniowa 50 minut. Takie jest życie. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. Dobrze,że Alinka pojechała ze mną bo musiałabym rozmawiać tylko z psem. A co do psa. Zaskoczyło nas jego zachowanie. Otóż okazało się, że Remi nie ciągnie na smyczy ( na spacerach w Białuniu ten kto go prowadził wracał umęczony) i jest psem dość spokojnym ( odpięcie go z łańcucha wymagało wiele siły i samozaparcia). To miła zmiana i z korzyścią dla psa. Czekamy na oferty od dobrych ludzi, którzy zechcą biedaka przygarnąć :)
poniedziałek, 16 maja 2011
Jest jeszcze Brutus
Brutus to przepięknej maści psiak, którego charakteru nie byliśmy w stanie rozpoznać bo był jeszcze pod wpływem środków uspokajających. Ten duży pies grzecznie wyszedł na spacer i spokojnie kroczył do przodu. Potrafi chodzić na smyczy, jest w doskonałej kondycji a jego ruda sierść lśni w promieniach słońca. Szkoda go do Bialogardu jak każdego innego.
niedziela, 15 maja 2011
Fliper
Mijałam tego pieska przechodząc obok jednego z bloków przy ul. Kościuszki. Leżał tam zapewne czekając na wybrankę swojego serca. Pomyślałam wówczas - obyś nie trafił do przytuliska. Niestety trafił :(
Fliper to przemiły starszy piesek o cudownym usposobieniu. Nie wadzi, ładnie chodzi na smyczy. Jest kochany.
Fliper to przemiły starszy piesek o cudownym usposobieniu. Nie wadzi, ładnie chodzi na smyczy. Jest kochany.
Pointer MAKS
Maks to dziesięcioletni staruszek o pięknym sercu, którego właściciel zmarł. Rodzina nie mogła go zabrać do miasta. I tak kolejny wolny niegdyś psiak został zniewolony łańcuchem. Maks wygląda jak siedem nieszczęść. Jest brudny i ma chore jedno oko, którego w ogóle nie otwiera. Czy ma szansę na znalezienie ostoi, w której przyjdzie mu spędzić ostatnie lata życia ?
Fabra i Mietek
Fabra i Mietek to psy pracujące. Pilnowały pewnego zakładu. Właściciel sprzedał zakład ale nadal opiekował się psami. Niestety nadeszła choroba, szpital... Nowy właściciel zakładu nie chciał psów ani kłopotów z opieką nad nimi. Para trafiła do Białunia. Budy maja blisko siebie i widza się przez cały czas. Niestety nie mogą się polizać po pyskach, otrzeć o siebie bokami, przytulić. Pragną kontaktu bardzo. Przekonaliśmy się o tym wczoraj. Mietek to stareńki piesek w typie wilka. Miejsca gdzie kiedyś miał brązową sierść całkowicie posiwiały, tylne nogi odmawiają mu posłuszeństwa lecz mimo swych lat, to bardzo pogodny pies. Fabra to suka ( może jego córka) dość młoda ( ok2-3 letnia).
Gdy Patrycja wzięła na krótką przechadzkę Mietka ja próbowałam odpiąć z łańcucha Fabrę. Suczka patrzyła gdzie odchodzi jej towarzysz i popadła w panikę. Próbowałam założyć jej pętlę ze smyczy ( jej obroża nie ma kółka na które można ją zaczepić) a ona zaczęła się kurczyć w sobie nie wiedząc co robię. Nigdy chyba nie chodziła na smyczy. Jej oczy wyrażały ogromny niepokój. Zdjęłam z niej smycz i poprosiłam Patrycję aby podeszła do niej z Mietkiem. Psy przytuliły się do siebie, wylizały mordy i raźnie zaczęły merdać ogonami. Ten kontakt wyraźnie sprawił im ogromna przyjemność. Tam gdzie mieszkały mogły podchodzić do siebie kiedy chciały a teraz ......
To jedna z najsmutniejszych historii o psich losach związanych z człowiekiem, pracą oddaniem i miłością. Wszystko się kończy gdy ludzkie ogniwo odpada.
Gdy Patrycja wzięła na krótką przechadzkę Mietka ja próbowałam odpiąć z łańcucha Fabrę. Suczka patrzyła gdzie odchodzi jej towarzysz i popadła w panikę. Próbowałam założyć jej pętlę ze smyczy ( jej obroża nie ma kółka na które można ją zaczepić) a ona zaczęła się kurczyć w sobie nie wiedząc co robię. Nigdy chyba nie chodziła na smyczy. Jej oczy wyrażały ogromny niepokój. Zdjęłam z niej smycz i poprosiłam Patrycję aby podeszła do niej z Mietkiem. Psy przytuliły się do siebie, wylizały mordy i raźnie zaczęły merdać ogonami. Ten kontakt wyraźnie sprawił im ogromna przyjemność. Tam gdzie mieszkały mogły podchodzić do siebie kiedy chciały a teraz ......
![]() |
| FABRA |
![]() |
| MIECIO |
Lutek
Dwa tygodnie leżał pod sklepem w Różycy. Leżał i czekał na cud. Przychodzili różni ludzie , przynosili wodę i jedzenie ale nikt go nie chciał. Pies tracił siły i chudł. Wreszcie ludzie postanowili zadzwonić do straży miejskiej. Patrol przyjechał i zabrał nieszczęśnika do przytuliska. Obroża okazała się za luźna i Lutek zwiał z "więzienia" po czy został złapany kolejny raz i tym razem nie uciekł. Lutek to piesek w typie teriera i choć życie dało mu popalić to złe doświadczenia nie pokonały jego ducha. To odważny i radosny piesek, który szybko odzyskał równowagę. Moja koleżanka z TOZ zaoferowała mu pomoc. Lutek w zeszły czwartek trafił do kojca w Drogoradzu. Mam nadzieję, że szybko znajdziemy mu domek.
piątek, 13 maja 2011
Rocznica
Dzisiaj mija rok od napisania pierwszego postu na tym blogu . Czas na podsumowanie. Zaczynając pisać miałam nadzieję, że nie poddam się, że nie porzucę pisania, że nie zawiodę siebie i tych wszystkich, którzy zaczną go czytać.
Dałam radę. Powstał dokument, który obrazuje pracę garstki ludzi, nasze sukcesy i porażki. Są tu uczucia, miłość, złość, obezwładniająca bezradność i dużo radości ze szczęścia zwierzaków i ludzi. Najbardziej cieszą mnie komentarze do postów i informacje od niektórych czytelników, że dzień zaczynają od wejścia na blog. To bardzo miłe ale przez te wyznania czuję się niezwykle zobowiązana do zamieszczania informacji na bieżąco. Nie zawsze mi się to udaje i za to Wszystkich przepraszam.
Dziękuję Wam wszystkim za Waszą obecność w moim życiu, za to że kibicujecie moim poczynaniom, że mi pomagacie. Strasznie dużo to dla mnie znaczy. 13 maj, piątek to nie jest pechowy dzień, to dzień świętowania. Pełna historia wyświetleń stron wskazuje ponad 30 tysięcy , nie mam pojęcia czy to dużo. Dla mnie to ogromna liczba.
Przez ten rok zyskałam znajomych i straciłam kilku. Nie wszystko ułożyło się tak jak chciałam ale niczego nie żałuję. Wiele się nauczyłam, zwłaszcza o ludziach ( zwierzęta to zupełnie inna bajka).
Czym jest dla mnie blog? Sposobem na reklamę zwierząt, podejścia do nich, miejscem spotkań życzliwych ludzi. To blog dla zwierząt z mojego miasta .
Dałam radę. Powstał dokument, który obrazuje pracę garstki ludzi, nasze sukcesy i porażki. Są tu uczucia, miłość, złość, obezwładniająca bezradność i dużo radości ze szczęścia zwierzaków i ludzi. Najbardziej cieszą mnie komentarze do postów i informacje od niektórych czytelników, że dzień zaczynają od wejścia na blog. To bardzo miłe ale przez te wyznania czuję się niezwykle zobowiązana do zamieszczania informacji na bieżąco. Nie zawsze mi się to udaje i za to Wszystkich przepraszam.
Dziękuję Wam wszystkim za Waszą obecność w moim życiu, za to że kibicujecie moim poczynaniom, że mi pomagacie. Strasznie dużo to dla mnie znaczy. 13 maj, piątek to nie jest pechowy dzień, to dzień świętowania. Pełna historia wyświetleń stron wskazuje ponad 30 tysięcy , nie mam pojęcia czy to dużo. Dla mnie to ogromna liczba.
Przez ten rok zyskałam znajomych i straciłam kilku. Nie wszystko ułożyło się tak jak chciałam ale niczego nie żałuję. Wiele się nauczyłam, zwłaszcza o ludziach ( zwierzęta to zupełnie inna bajka).
Czym jest dla mnie blog? Sposobem na reklamę zwierząt, podejścia do nich, miejscem spotkań życzliwych ludzi. To blog dla zwierząt z mojego miasta .
Subskrybuj:
Posty (Atom)















