INTERWENCJE

Aktualne oferty psów przeznaczonych do adopcji:

PSY DO ADOPCJI

środa, 28 listopada 2012

Jesteśmy tacy sami

    Ostatni weekend spędziłam na szkoleniu, w Poznaniu. Fajowo było, choć frekwencja  była taka sobie- wolontariusze to też ludzie i chcą mieć prywatne życie. Lubię spotykać się z ludźmi, którzy czują i w większości myślą tak jak ja ( to chyba naturalne) Poczucie wspólnoty daje kopa na dalsze tygodnie pracy. Wychodzę z założenie, ze nie każdy musi mieć takie zdanie jak ja - od każdego oczekuję szacunku. Rozmawialiśmy o dyskryminacji i wykluczaniu ludzi ze względu na różne czynniki. Co mi dało szkolenie a no refleksję : Dlaczego praca wolontariuszy organizacji pro zwierzęcych jest wiecznie pomniejszana i naznaczona mniejszym szacunkiem niż praca na rzecz ludzi, idei, religii,  sportu , kultury ? Czy my się angażujemy mniej? W czym nasza praca jest gorsza ?
Nie będę wyliczała co robię i jak bardzo się angażuję. Ze względu na to,  że w naszym kraju przyjęto iż zwierzęta jako istoty żywe maja prawo do szacunku opieki i ochrony - w moim odczuciu zostały przez przepisy potraktowane jak my, ludzie !  Dlaczego więc praca na ich rzecz nie jest traktowana na równi z innymi pracami? Jesteśmy mniej pracowici, mniej wykształceni, mniej efektywni, czy to co robimy przynosi komuś ujmę ? Czy mamy się wstydzić tego co robimy dla zwierząt?
Kiedyś na spotkaniu z notablem, ten machał mi przed nosem dziesiątkami kartek papieru, na których były skrzętnie zapisane potrzeby naszych obywateli. Myślałam wówczas - dlaczego ma mnie to obchodzić? Dlaczego poczułam się zepchnięta na sam koniec "jęczących" oczekujących?
Nie chcę się więcej tak czuć. Mamy godność, jesteśmy pracowici, uczciwi- jesteśmy dobrymi ludźmi, którzy " uratowali" niejednego zwierza i człeka przed samotnością. Rozdajemy radość, poczucie przynależności, kreujemy szczęśliwe zakończenia smutnych i czasem tragicznych historii. Dajemy nadzieję na lepszy świat, wywołujemy radość międzygatunkową.
Czy ktoś się odważy zmierzyć poziom szczęścia człowieka, który odnalazł czworonogiego przyjaciela, psa , który właśnie dostał pełną miskę karmy i nową ocieplaną budę a dziecka chorego na raka, któremu sprawiono nieoczekiwaną niespodziankę? Staruszka, któremu wolontariusz przyniósł szklankę herbaty? 
Dlaczego w tym kraju deprecjonuje się gesty sprawiające, że jakaś istota żyjąca w danym momencie poczuje się wyróżniona, ważna, szczęśliwa? My też pracujemy pośrednio dla ludzi- edukujemy, uczymy wrażliwości i empatii - Jesteśmy ważni, jesteśmy profesjonalistami, mamy godność i prawo do współuczestnictwa w wielkim dziele dawania szczęścia na równi z innymi wolontariuszami !!!

poniedziałek, 26 listopada 2012

Adopcje

  Trzy psiaki w ostatnich dniach znalazły domki. Borys, Kalu i Zefir. We wtorek może do nowego domu pojedzie szalony Zefir :) Maru , kociak mój ulubiony też pojechał do domu w Szczecinie. Dobre to wieści są i wielce pokrzepiające .

Piko

  Mieszaniec znaleziony w Mostach. Czy pochodzi z tej miejscowości, czy właściciel zgłosi się po zgubę. Czy może ktoś się go zwyczajnie pozbył?







Zoran

  Przepraszam za zdjęcie ale ono jedyne wyszło. Psiak dość ruchliwy. Kolejny spaniel. Znaleziono go przy ul. Matejki. Czeka i czeka na właściciela. Domku odnajdź się :)




Viper

  Kto zna tego psa ? Znaleziony w nocy pod Rampą. Czy właściciel poszedł się zabawić i zapomniał o przyjacielu, czy może pies chciał zaszaleć ?






piątek, 23 listopada 2012

Borys - rozstanie

   Kolejny tymczasowicz opuszcza mój dom. To szczególny piesek, który dzielnie zmagał się z ciężką chorobą i wygrał. Związałam się z nim, bo trzy noce czuwałam, śpiąc w salonie na kanapie drżąc o jego kruche życie. Podtrzymywałam go gdy wymiotował bo już zwyczajnie nie miał siły podnosić się z kocyka. Wszyscy domownicy martwili się czy maluch wydobrzeje. Cud się stał. Borys miał wiele szczęścia , nie tak jak jego koleżanka z kojca, trafił w porę do DT gdzie w cieple, otoczony opieką mógł stawić czoło chorobie. Pokochaliśmy go wszyscy. Reszta stada go zaakceptowała co rodzi za sobą konsekwencje w postaci ciągłej szarpaniny o zabawki wydawania przeróżnych dźwięków, napadania na siebie. Nawet kot nie został oszczędzony przez walecznego malca. Borys przez trzy tygodnie wyrósł i trochę zmężniał ale jego spojrzenie pozostaje nadal pierdołowate :) Wiele osób zastanawiało się czy nie ma zeza ale to kolor jego oczu sprawia, że można go o to posądzić.To były cudowne trzy tygodnie, pełne niepokoju, troski i niezapomnianych doznań. Ktoś inny będzie patrzył na jego pokraczne ruchy, kosmatą mordę i oczy pełne ogników. Zawsze mamy wątpliwości gdy rozstajemy się ze zwierzętami. Czy będzie im tak dobrze jak u nas. Odpowiedź jest zawsze jedna - nie. To bardzo egoistyczne podejście spowodowane brakiem woli rozstania. Na szczęście rozsądek bierze górę. dzięki wizytom przed adopcyjnym mamy możliwość poznania ludzi do których trafią nasi podopieczni. Tworzy się więź a ogniwem wiążącym jest pokraczny kundelek, który skradł serce. Poznajemy historię życia ludzi, ich rodziny , stajemy się częścią małej historii ich życia. Więź z psem nigdy nie zostaje przerwana. Od mojego serca takich nici w świat biegnie dziesiątki. Pamiętam ich imiona, wspólne spacery i to jakimi były psiakami. 
Borys zamieszka po sąsiedzku, będę widziała jak dorasta ( to było moim marzeniem) . Mam nadzieję, ze będzie miał długie i szczęśliwe życie :)

  Często szukał wsparcia przy starszej i doświadczonej Soni. Kiedy mógł przytulał się do niej i nie miało znaczenia jaką częścią ciała. Na początku wstawała oburzona, że jakiś mały smród usiłuje ją dotknąć. Po czasie było jej wszystko jedno i ze spokojem zaczęła przyjmować jego bliskość ( choć Sonia to pies zupełnie anty społeczny)

wtorek, 20 listopada 2012

Lejla

  To kolejny szczeniak porzucony w Komarowie. Na szczęście miała szansę uniknięcia pobytu w przytulisku i trafiła do DT Eweliny. Jest cudownym, radosnym i niezwykle odważnym pieskiem, który kiedyś wyrosnie na prawdziwą piękność.